Krew na samochodzie, potłuczone szkło na chodniku. Kierowca z Ukrainy ranny po ataku butelką

Krew na chodniku, ślady na samochodzie i policyjne radiowozy pod blokiem przy ul. Wysockiego na warszawskim Bródnie. Kurs przewozu osób zakończył się awanturą, w trakcie której ucierpiał 44-letni kierowca z Ukrainy. Mężczyzna

  • 44-letni kierowca przewozu osób został zaatakowany po zakończeniu kursu
  • Do awantury doszło przy ul. Wysockiego na warszawskim Bródnie
  • Policja zatrzymała 36-letniego mężczyznę podejrzewanego o pobicie

Kłótnia po zakończonym kursie

Mężczyzna przywiózł pod jeden z bloków pasażerki zamawiające przejazd przez aplikację. Według relacji świadków kobiety mogły być pod wpływem alkoholu, a po zakończeniu kursu między nimi a kierowcą doszło do nieporozumienia - poinformował Miejski Reporter. Wymiana zdań szybko przerodziła się w głośną kłótnię. Na razie nie wiadomo, co dokładnie wywołało konflikt.

Krzyki usłyszał 36-letni znajomy kobiet, który przebywał w pobliskim mieszkaniu. Wyszedł przed blok, by sprawdzić, co się dzieje. Według nieoficjalnych relacji chwilę później sam wdał się w sprzeczkę z kierowcą Toyoty. Napięcie rosło z minuty na minutę, aż w końcu doszło do rękoczynów, w ruch poszła butelka po piwie, której odłamki widać na zdjęciach z miejsca zdarzenia.

Podczas awantura ktoś wezwał policję. Funkcjonariusze zastali ślady świadczące o gwałtownym przebiegu zajścia: krew na chodniku i samochodzie. Poszkodowany kierowca wymagał pomocy, a kryminalni rozpoczęli ustalanie okoliczności zdarzenia.

Zatrzymany trafił do policyjnej celi

Policjanci z komendy rejonowej zatrzymali 36-letniego mężczyznę podejrzewanego o udział w pobiciu. Jak ustalili funkcjonariusze, w chwili zatrzymania był trzeźwy. Mężczyzna trafił do policyjnej celi. Śledczy wyjaśniają teraz dokładny przebieg awantury, sprawdzają role wszystkich uczestników oraz ustalają, co doprowadziło do eskalacji konfliktu po zakończonym kursie.

- Do tej pory nie przeprowadzono czynności z zatrzymanym - przekazał se.pl podkom. Rafał Markiewicz z zespołu prasowego Komendy Stołecznej Policji. Po przesłuchaniu podejrzanego i świadków zapadną dalsze decyzje.

Policjant uratował z pożaru 17 osób, został ciężko ranny

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki