Szef Zarządu Zieleni, który odmienił oblicze bulwarów stracił stołek w ratuszu. Jak tłumaczy rzecznik urzędu niesubordynacja Piwowarskiego mogła wpędzić miasto w kłopoty finansowe. - Opóźnienia w realizacji nadzorowanych przez niego zadań mogły skutkować utartą funduszy unijnych i nie mówimy tutaj o małych pieniądzach – tłumaczy Kamil Dąbrowa.
– Nie wiem o jakich poleceniach mowa. Wszystkie wykonywałem, mino że nie zawsze przychodziło mi to łatwo – broni się Marek Piwowarski.
Opinie o Piwowarskim mają też szeregowi urzędnicy. - Na pewno był wizjonerem jeśli chodzi o zieleń, ale miał specyficzny styl pracy, nie korporacyjny, raczej filozoficzny. Więc trudno się z nim współpracowało- mówi anonimowo jeden z jego współpracowników.
- Dyrektor został odwołany ze stanowiska, ale zaproponowaliśmy mu funkcję gł. specjalisty w Biurze Ochrony Środowiska – dodaje Kamil Dąbrowa. Według samego zainteresowanego sprawa wyglądała nieco inaczej. - Dostałem ofertę głównego specjalisty w BOŚ, ale nie do końca było dla mnie jasne, co będę robił. Nie określili też warunków płacowych. Poprosiłem o czas, żeby skonsultować to z rodziną, wtedy usłyszałem, że albo przyjmę tę propozycję teraz, albo mają dla mnie inny papierek – mówi Marek Piwowarski.