Tajna inwestycja. „Kto codziennie sprawdza BIP?”
Najpierw pojawił się płot. Chwilę później za ogrodzenie wjechały koparki. Dla wielu mieszkańców dopiero wtedy stało się jasne, że tuż obok ich domów nie szykuje się zwykła budowa.
Przy ul. Energetycznej ma powstać potężne centrum danych. Kompleks czterech budynków data center wraz z całą techniczną infrastrukturą. Mieszkańcy przekonują, że przez lata nikt im o tym wprost nie powiedział.
Gmina odpowiada, że informacje o postępowaniu były publikowane między innymi w Biuletynie Informacji Publicznej.
Tylko kto siedzi w BIP-ie i sprawdza, jakie pozwolenia właśnie zostały wydane? – pyta jedna z mieszkanek.
Wojciech (62 l.), który wkrótce może zostać sąsiadem serwerowni, dostał do skrzynki ulotkę od wykonawcy dopiero niedawno, gdy inwestycja już ruszyła. Renata (61 l.), mieszkająca około 300 metrów dalej, nie dostała nawet tego.
Takie inwestycje nie powstają z dnia na dzień. Przygotowuje się je latami, a mieszkańcy nic nie wiedzieli. Przed wyborami wszyscy są mili, uprzejmi, kiełbasa wyborcza ciągnie się kilometrami. Potem wyborca nagle przestaje być ważny – tłumaczy Wojciech.
Żal do ratusza słychać niemal w każdej rozmowie.
Kilka razy proszono o spotkanie z burmistrzem. Nie znalazł czasu. Widocznie byliśmy za mało ważni – mówi Renata.
„35 metrów od naszych domów”
Anna Rzewnicka, jedna z organizatorek protestu, podkreśla, że mieszkańcy nie walczą z nowymi technologiami. Walczą z miejscem, w którym ma stanąć gigantyczny obiekt.
Protestujemy przeciwko tej lokalizacji, nie przeciwko technologii. Do najbliższego domu jest około 35 metrów. Sprzeciwiamy się też brakowi komunikacji ze strony gminy i temu, jak mało transparentnie to wszystko wyglądało – mówi Rzewnicka.
Jak opowiada, dla mieszkańców wszystko wydarzyło się błyskawicznie.
W sierpniu pojawił się płot i tablica informacyjna. Zaraz potem zaczęły się prace – mówi.
Dziś lista obaw jest długa.
Boimy się hałasu, tym bardziej że niedaleko planowane jest kolejne data center. Do tego dochodzi zużycie wody i energii, ciepło wyrzucane do atmosfery, zanieczyszczenie światłem i spadek wartości nieruchomości – wylicza.
Największy strach? Że prawdę o życiu obok serwerowni poznają dopiero wtedy, kiedy będzie już za późno na odwrót.
Latem słyszą: oszczędzajcie wodę. Teraz boją się, że jej zabraknie
Woda wywołuje szczególnie dużo emocji. Latem mieszkańcy Piaseczna słyszą apele, żeby ograniczać podlewanie ogródków i napełnianie basenów. W upalne dni pojawiają się problemy z ciśnieniem w sieci. Tymczasem obok ich domów ma ruszyć wielkie centrum danych, które także będzie korzystało z lokalnych zasobów wody.
Od lat proszą nas: nie podlewajcie, nie napełniajcie basenów. A teraz nagle pozwala się na coś takiego. To jest jakiś kosmos – mówi Wojciech.
Dla części mieszkańców sprawa jest jeszcze bardziej osobista. Korzystają z własnego lokalnego ujęcia.
Mamy tutaj studnię. Woda jest pompowana z około stu metrów. I boimy się, co się z nią stanie, kiedy obok ruszy taka inwestycja – mówi Renata.
Wojciech nie kryje złości.
– Nikt już tej władzy nie uwierzy. Następnym razem powiedzą: nie podlewajcie ogródków. I co? Płacę za wodę, będę podlewał. Skoro pozwalają na taką inwestycję, to dlaczego mieszkańcy mają się ograniczać? – pyta.
Strach dotyczy też hałasu.
Dzisiaj mogą nam powiedzieć, że nie będzie głośno i że wody nie zabraknie. Ale prawdę poznamy dopiero wtedy, kiedy wszystko ruszy. I wtedy będzie już za późno. Serwerownia zostanie, a my razem z nią – mówi Wojciech.
Do tego dochodzi obawa o ceny nieruchomości.
Kto będzie chciał kupić dom kilkadziesiąt metrów od takiego obiektu? – pytają mieszkańcy.
Inwestor uspokaja: wody nie zabraknie
Sien Real, inwestor centrum danych, przekonuje, że obawy mieszkańców są zrozumiałe, ale budowa nie powinna zagrozić dostawom wody.
Rozumiemy, skąd bierze się niepokój mieszkańców. W Józefosławiu w okresach szczytowego zapotrzebowania spada ciśnienie w sieci wodociągowej – przyznaje inwestor.
Spółka zapewnia jednocześnie, że normalne zapotrzebowanie całego kompleksu na wodę ma wynosić maksymalnie około 55 metrów sześciennych na dobę, a system chłodzenia ma działać w obiegu zamkniętym.
Sien Real przekonuje też, że centrum danych będzie spełniało obowiązujące normy hałasu i ochrony środowiska. Podkreśla, że inwestycja powstaje na terenie dawnej UNITRA-Polkolor, przeznaczonym od lat pod działalność przemysłową i usługową.
Mieszkańców te zapewnienia jednak nie uspokajają.
„Widz wiedział, nie powiedział”
Podczas protestu mieszkańcy zbierali podpisy pod dwoma dokumentami.
Pierwszy to żądanie ponownego przyjrzenia się decyzji środowiskowej dla centrum danych. Chcą, żeby jeszcze raz sprawdzono, czy tak ogromny obiekt rzeczywiście powinien powstać tak blisko domów.
Drugi uderza już bezpośrednio w II zastępcę burmistrza Roberta Widza. Protestujący domagają się jego odwołania. Na proteście pojawiło się też wymowne hasło: „Widz wiedział, nie powiedział”.
Brak informacji urósł do jednego z symboli całej awantury. Ludzie pytają, jak przez tyle lat można było przygotowywać tak wielką inwestycję, podczas gdy oni zorientowali się, co powstaje za ich oknami, dopiero gdy wyrósł płot.
„Kupujcie palmy”
Jeszcze ostrzej mówi Grzegorz Rudowski (65 l.), jeden z organizatorów protestu.
Ludzie byli przekonani, że tutaj ma powstać ujęcie wody. Wycinają drzewa? No dobrze, pewnie będą robić ujęcie. Dopiero później dowiedzieliśmy się, że chodzi o serwerownię – opowiada.
Rudowski szczególnie mocno alarmuje w sprawie wody.
Jaką wodą będzie chłodzona serwerownia? Zwykłą czy oligoceńską? Według naszych analiz właśnie oligoceńską, czyli najcenniejszą – mówi.
To stanowisko protestujących. Oficjalne informacje gminy nie potwierdzają, że do chłodzenia data center będzie wykorzystywana właśnie woda oligoceńska.
Rudowski ostrzega również przed ogromnymi ilościami ciepła, które mają być oddawane do otoczenia.
Kupujcie sobie palmy – rzuca gorzko. – Ciepło zamiast zostać wykorzystane ma iść w powietrze.
I przypomina, że Energetyczna nie jest jedynym problemem. Kolejne centrum danych planowane jest przy ul. Okulickiego.
To nie jest sprawa jednego osiedla. Jeśli te inwestycje powstaną, wszyscy będziemy odczuwać ich skutki. To jest jedna walka – mówi Rudowski.
Zbierają nawet po 5 zł. „Nie poddamy się”
Mieszkańcy chcą walczyć nie tylko transparentami. Zapowiadają analizy dokumentów, ekspertyzy i działania prawne. A to kosztuje.
Dlatego uruchomili zbiórkę.
Niektórzy wpłacają po 5 złotych i za te 5 złotych też jesteśmy wdzięczni. Każdy daje tyle, ile może. Prawnicy nie chcą pracować pro bono. Nie poddamy się – mówi Rudowski.
Organizator zapewnia, że wykorzystają każdą dostępną drogę.
Jeśli będzie trzeba, pójdziemy dalej. Ta inwestycja nie powinna tutaj powstać – zapowiada.
Burmistrz odpowiada. Będzie spotkanie
Po proteście głos zabrał w mediach społecznościowych burmistrz Daniel Putkiewicz.
Zapowiedział, że 29 września ma odbyć się otwarte spotkanie mieszkańców z inwestorem i zaproszonymi przez niego ekspertami.
Burmistrz chce także powołać zespół złożony z mieszkańców, radnych i urzędników. Miałby on rozmawiać z inwestorem o zabezpieczeniu wody, ochronie przed hałasem i wykorzystaniu ciepła odpadowego.
Putkiewicz zapowiedział również analizę wniosków mieszkańców o ponowne sprawdzenie decyzji środowiskowej.
Na razie jednak za płotem pracują maszyny. Mieszkańcy patrzą na nie każdego dnia i wiedzą, że czasu jest coraz mniej.
Czy zdołają zatrzymać inwestycję? Tego dzisiaj nikt nie wie. Protesty mieszkańców nieraz jednak potrafiły pokrzyżować plany wielkich budów. W Piasecznie liczą, że tym razem będzie podobnie.
Nie wiem, czy uda się to powstrzymać. Ale właśnie na to liczymy. Chcemy, żeby ta lokalizacja została zmieniona – mówi Anna Rzewnicka.