Nie obwiniam szkoły za śmierć syna. Ale mam żal… Przeczytaj rozmowę z mamą zabitego w Wawrze Kuby!

2019-05-25 15:35 Rozmawiała Izabela Kraj
Ciągle widzę krew syna na podłodze
Autor: Marek Kudelski

Tatyana B. - mama zabitego w szkole w Warze Kuby (16 l.), w szczerym wywiadzie dla "Super Expressu" mówi o okolicznościach śmierci syna, którego pochowała w swoje 45 urodziny. Kuba został zadźgany 10 maja przez o rok młodszego kolegę ze szkoły Emila B. Dlaczego mógł wejść do szkoły z 25-centymetrowym nożem?

Co pani widzi, gdy zamyka pani oczy od czasu tej tragedii?

Strugę krwi na podłodze korytarza w szkole. I w tej krwi leżące okulary Kuby w biało-czarnej oprawce, które nie tak dawno mu kupiłam. To było dokładnie w tym samym w miejscu, w którym ja się dosłownie chwilę wcześniej z synem pożegnałam. Tak jakby ktoś mnie śledził i zaraz po tym, jak poszłam do gabinetu dyrektora, wbił nóż w plecy mojego dziecka...

Słyszałam już określenie,  że to było jak egzekucja.

Bo jak nazwać to, że mój syn miał 9 kłutych ran. To nie było draśnięcie! On za każdym razem wbijał nóż głęboko w ciało. Chciał zabić. Najpierw w plecy, wtedy Kuba zaczął biec po korytarzu do klasy, później po całym ciele. Moim zdaniem śmiertelny był cios w szyję.  Mustafa , ojciec Kuby, który sam mył ciało syna, mówił, że sześć ran było na co najmniej kilka centymetrów.

Pani pojawiła się na tym korytarzu dosłownie chwilę po ataku...

Po tych okularach na podłodze zorientowałam się, że coś złego stało się mojemu Kubie! Pobiegłam za śladami i w sali widziałam nauczyciela fizyki, który schylał się nad moim synem. Kuba był już biały. Nie żył. Później usłyszałam, że mój syn pluł krwią i próbował jeszcze coś powiedzieć, ale nauczyciel prosił,  by milczał i tylko nie zamykał oczu! Ale ja tego nie widziałam, zabrali mnie stamtąd...

Dlaczego Emil to zrobił?

Też zadajemy sobie wszyscy to pytanie. Jak to możliwe, by 15-latek wszedł do szkoły z wielkim nożem i na korytarzu pełnym uczniów zaatakował. Do tego najprawdopodobniej był pod wpływem narkotyków i nikt go nie zatrzymał. To był korytarz pełen dzieci! Z tego korytarza dopiero nauczyciele odbierają klasy i prowadzą na górę. Gdzie byli? Teraz, gdy weszłam do szkoły, widziałam nauczyciela dosłownie co 10 metrów. Mam nadzieję, że śmierć Kuby nie pójdzie na marne i wywoła dyskusję o bezpieczeństwie w szkołach.

Ciągle widzę krew syna na podłodze
Autor: Marek Kudelski

Emil powinien być relegowany ze szkoły?

Gdybym wcześniej wiedziała o nim to, co wiem dziś, to sama bym o to wnioskowała. Teraz dopiero po śmierci Kuby dużo się dowiaduję. Kiedyś w tej szkole był przypadek że uczeń, młodszy od Emila,  był agresywny i sprawiał trudności. I było głosowanie nawet wśród uczniów czy chcą, by ten chłopiec z nimi się uczył. I w końcu przestał chodzić do tej szkoły.  A Emil? Wszyscy się go bali, miał zatargi z prawem. Tu komuś połamał obojczyk, tam popchnął nauczycielkę. Gdzieś poza szkołą rozbój i pijaństwo… Już dawno powinien mieć kuratora. Nie wiem, dlaczego nie miał. Był w 8 klasie. Miał indywidualny tok nauczania. Być może wszyscy uważali że "jakoś dociągnie" do końca szkoły.

Kuba też się go bał?

Mówił mi - „Mamo, to nie tak, że ja się go boję, Emil jest nieobliczalny. Zwłaszcza jak weźmie narkotyki”. Mój Kuba był dobrym chłopcem, nie miał w sobie agresji. Nie był idealny! Też popełniał błędy. Ale je naprawialiśmy. A Emil szpanował. To taki typ, że lepiej być jego kumplem niż wrogiem. Ale nikt nie wierzył, że jest w stanie kogoś zabić.

A jednak... Tylko powraca pytanie "dlaczego"? Tego dnia była Pani w szkole porozmawiać z dyrekcją właśnie o Emilu.

Bo dwa dni wcześniej Kuba powiedział mi, że Emil mu groził i wyzywał od konfidentów. Rozmawiałam więc z wicedyrektorką szkoły, by zorganizowała spotkanie moje z rodzicami Emila, żebyśmy wyjaśnili te sprawy. Zgodziła się...

...ale nie zdążyła...

Bo w tym samym czasie mój syn został zaatakowany. Tak blisko mnie. Obok... Tak jakby ktoś śledził co robię. Nigdy sobie nie wybaczę, że nie wyszłam wcześniej z tego gabinetu!

Dlaczego właściwie Emil nazwał Kubę konfidentem?

Pytałam. On nie wiedział. Zastanawiał się, czy to dlatego, że miesiąc wcześniej poszliśmy na policję. Wtedy mężczyzna, którego znamy i który zna ojca Emila, niejako uprowadził Kubę. Razem z kolegą podjechali autem. Kuba usłyszał „Wsiadaj, już! Czy mam ci pomóc?!”, pojechali do lasu i domagali się 700 zł. Gdy mój syn zapytał „Ale za co te pieniądze?”,  usłyszał: „Za to, że cię tu przywiozłem i za to że jeszcze żyjesz". Było tam jeszcze, że „powinni go wywieźć na Zegrze” i parę innych gróźb. Ten mężczyzna rzucił mu saperkę i postraszył,  że jeśli nie będzie pieniędzy to może sobie kopać grób. Kuba im wtedy uciekł – młodszy, wysportowany… A oni pod wpływem alkoholu... Ale zgłosiliśmy sprawę na policję i - z tego co się wiem - ten mężczyzna dostał zakaz zbliżania się do Kuby. 

I ucichło…

Ucichło na kilka tygodni. Aż nagle ten Emil wyskoczył. I ta bluza z napisem. Ponoć Emil tego dnia ubrany był w czarną bluzę z napisem "Śmierć konfidentom" czy jakoś tak. Czy on sobie coś wymyślił? Dlaczego zrobił sobie z Kuby ofiarę? Czy to był jego popis? Czy on jest już tak zdegenerowany? Czy ktoś za tym stoi? Na te pytania próbujemy sobie ciągle odpowiedzieć. Nie spocznę, dopóki się nie dowiem prawdy! Nawet jeśli Kuba w czymś zawinił, chcę to wiedzieć. Pisali, że to z powodu pieniędzy… Myślę, że gdyby Kuba miał jakiś dług, to by mi powiedział. 1,5 tys. zł dla syna bym znalazła...

Ma Pani żal do szkoły, że nie zadbała należycie o bezpieczeństwo dziecka?

Mustafa ma żal do szkoły. Ja nie obwiniam szkoły. Tylko system, w którym uzbrojony nastolatek może wejść do szkoły, system, w którym nauczyciele nie mogą zajrzeć uczniowi do torby, w którym nauczyciel praktycznie nic nie może i nie ma szacunku uczniów. Ja nie obwiniam. Ja mam w sobie ogromny żal. Ale w tej chwili to jest żal do wszystkich, do szkoły, do uczniów, do ludzi, do świata, a najbardziej do siebie. Może czegoś nie zauważyłam. Coś przeoczyłam. Może powinnam wcześniej zareagować? Może bardziej pilnować dziecka?

I myśli Pani, że dałaby Pani radę zapobiec tragedii, jeśli Emil sobie tę zbrodnię zaplanował?

Może gdybym wyszła wcześniej… Rzuciłabym się między nich, próbowała rozdzielić, może nie dopuściłabym do kolejnych ciosów. Może część padłoby na mnie i udałoby się nam przeżyć? I może nie pochowałabym dziecka w moje 45 urodziny...

Jakiej kary chciałaby pani dla Emila?

Maksymalnej, jaka jest możliwa. Ja nigdy nie życzyłam nikomu źle. Ale ten chłopiec nie ma uczuć, nie ma sumienia. Przecież on był na tyle świadomy, co zrobił, że dźgając moje dziecko drasnął się w rękę chcąc upozorować, że to Kuba go zaatakował. Słyszałam, że Emil poprzedniego dnia przed atakiem pisał do kogoś, że następnego dnia będzie o nim głośno w mediach… Jeśli w wieku 15 lat ma się w sobie tyle nienawiści i perfidii, by zabić rówieśnika, to powinien siedzieć w więzieniu. Ale nawet jeśli dostałby 25 lat, wyjdzie i będzie miał życie przed sobą. Mój Kuba już nie...