Chodzi o Zespół Szkół im. Stanisława Staszica w Miętnem. To ogromna placówka. Sam dach całego kompleksu ma powierzchnię około hektara. Problem pojawił się nad częścią z basenem. Konstrukcja zaczęła się uginać, a po ostatnich ulewach zebrała się na niej woda. Miejscami jej warstwa miała około 5 cm.
– Sprawa jest bardzo poważna, grozi katastrofą budowlaną. Teraz przede wszystkim trzeba działać i ratować, żeby nikomu nic się nie stało, a także ratować mienie powiatu - mówi „Super Expressowi” Iwona Kurowska, starosta powiatu garwolińskiego.
O problemie wiedzieli od miesiąca
Niepokojące ugięcie zauważono już w połowie lipca. Część szkoły z basenem została wyłączona z użytkowania. Powiat chciał zlecić ekspertyzę, ale wtedy zaczęły się problemy.
Jak tłumaczy nam starosta, pieniądze potrzebne m.in. na ekspertyzę zostały uwzględnione w pakiecie zmian w budżecie powiatu. Podczas głosowania radni wprowadzili jednak własne poprawki. Uchwały zostały później zakwestionowane przez Regionalną Izbę Obrachunkową i cały pakiet zmian został zablokowany. Razem z nim stanęła sprawa ekspertyzy dachu.
Teraz na dalszą zwłokę nie ma już miejsca.
Co tak obciążyło dach?
To ma ustalić ekspert. Wstępnie pod uwagę brane są jednak dwa problemy. Pierwszy to solary znajdujące się na dachu. Mogły zostać zamontowane w niewłaściwy sposób i dodatkowo obciążyć konstrukcję.
Drugi trop prowadzi do remontu sprzed ponad dwóch lat. Jak nieoficjalnie ustalił „Super Express”, podczas prac na istniejącym dachu położono kolejne warstwy materiałów. Problem w tym, że mogło wcześniej nie zostać dokładnie sprawdzone, czy konstrukcja wytrzyma dodatkowy ciężar. Z naszych informacji wynika, że wykonawca miał wówczas pytać o wytrzymałość dachu.
Na razie ekspert nie może wejść na zagrożoną część. Najpierw dach trzeba zabezpieczyć. Dopiero wtedy będzie można dokładnie sprawdzić, co się z nim dzieje. Możliwe, że uda się to zrobić do końca tygodnia.
Mimo całego zamieszania funkcjonowanie szkoły nie jest zagrożone. Placówka ma normalnie rozpocząć rok szkolny. Uczniowie po prostu nie wejdą do części z basenem, która nadal będzie odizolowana i zamknięta.