Oto pensje miejskich radnych

2015-06-16 4:00

W radzie Warszawy mamy czworo radnych, dla których dieta była w ubiegłym roku jedynym źródłem dochodu. Dla kolejnych sześciu jest ona wyższa od tego, co udało im się zarobić gdzie indziej. Ale są też tacy rajcy, dla których wynagrodzenie samorządowca jest zaledwie drobnym dodatkiem do pensji, bo w rok są w stanie zarobić... prawie milion złotych.

Na pewno nie dla pieniędzy radnym został Piotr Kalbarczyk z Platformy Obywatelskiej, właściciel kilku firm budowlanych i wykończeniowych. W ubiegłym roku przyniosły mu 898 tys. zł dochodu. Przy takich kwotach 30 tys. zł diety radnego to tylko skromne "kieszonkowe".

A niektórzy muszą za to przeżyć cały rok. Dla czterech miejskich rajców: Aleksandry Sheybal-Rostek i Moniki Suskiej z PO, Pauliny Piechny-Więckiewicz z SLD oraz Piotra Szyszki z PiS dieta jest jedynym źródłem dochodu. Pierwsza z tego grona, odkąd została radną, jest na urlopie bezpłatnym w urzędzie dzielnicy Ursus (bo nie może łączyć tych funkcji), druga - ma firmę, która jeszcze nie przyniosła zysków.

Z opublikowanych właśnie oświadczeń majątkowych 60 stołecznych radnych wynika, że 23 osoby z tego grona osiągnęły w ubiegłym roku dochód ponad 100 tys. zł. Dobrze zarabiają lekarze i bankowcy. Np. szef prywatnej przychodni Marcin Hoffman z PO osiągnął w ubiegłym roku 170 tys. zł dochodu, do tego dorobił 29 tys. zł jako radny. A Maciej Wyszyński (PO) wziął 125 tys. zł pensji w PKO BP, 84 tys. zł dorobił z wynajmu nieruchomości i do tego 27 tys. zł diety. Świetnie zarabia się na posadach w samorządowych i państwowych instytucjach. Np. szef podległej marszałkowi województwa Mazowieckiej Jednostki Wdrażania Programów Unijnych Mariusz Frankowski zgarnął za 2014 r. 154 tys. zł z umowy o pracę i 43 tys. zł dorobił w radzie nadzorczej WKD. Jego klubowa koleżanka Ewa Janczar jako wicedyrektor w urzędzie marszałkowskim dostała 121 tys. zł, Tomasz Tretter jako wiceszef biura parlamentarnego PO wziął 143 tys. zł, a Jacek Cieślikowski zarobił 147 tys. zł jako asystent prezesa PiS i do tego "dorobił" 30 tys. zł diety.

Ale już posłowie płacą pracownikom swoich biur nieco słabiej. Np. radna Izabela Chmielewska w biurze Marcina Święcickiego zarobiła 17 tys. zł, a diety - jako radna poprzedniej kadencji - wzięła 28 tys. zł. Dla pięciu innych radnych również dieta radnego była wyższa od tego, co zdołali w ubiegłym roku zarobić gdzie indziej. Np. Paweł Lech z PO zadeklarował za 2014 rok z działalności własnej firmy tylko 17 tys. zł dochodu, a diety wziął 28 tys. Olga Johann z PiS pobrała 25 tys. zł emerytury i 27 tys. zł diety.

Zobacz: Bush odwiedził Muzeum Powstania. Wyszedł wzruszony

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki