- W wieku 100 lat zmarł Roman Lipiec „Adam”, jeden z ostatnich powstańców.
- Był starszym strzelcem w batalionie „Zaremba-Piorun” AK, walczył w Śródmieściu Południowym.
Niedługo po setnych urodzinach odszedł Roman Lipiec. „Oby ludzie nie zapomnieli, po co to wszystko było”
Zaledwie 12 grudnia 2025 roku Roman Lipiec ps. "Adam" świętował swoje setne urodziny. Z tej wyjątkowej okazji otrzymał życzenia m.in. od prezydenta RP Karola Nawrockiego. Ten symboliczny jubileusz - pełen wzruszeń i uznania dla życia naznaczonego walką o wolną Polskę - okazał się niestety ostatnim w jego życiu.
Śmierć Romana Lipca to niepowetowana strata dla środowiska kombatanckiego i kolejny bolesny znak przemijania pokolenia Powstańców Warszawskich. Ludzi, którzy jako nastolatkowie z bronią w ręku stanęli naprzeciw niemieckiego okupanta, walcząc o wolność, godność i przyszłość kolejnych pokoleń.
„Oby tylko ludzie nie zapomnieli, po co to wszystko było. Bo to dla Was, dla tych, którzy tu w Warszawie, w Polsce mogą teraz żyć wolni” - powtarzał wielokrotnie Roman Lipiec. Te słowa pozostają jego testamentem i gorzkim przypomnieniem ceny, jaką zapłacono za wolność.
Roman Lipiec ps. „Adam”. Nastoletni żołnierz Powstania Warszawskiego
Roman Lipiec urodził się 12 grudnia 1925 roku. Gdy wybuchło Powstanie Warszawskie, miał zaledwie 18 lat. Walczył pod pseudonimem „Adam” jako starszy strzelec w 3. kompanii, I plutonie Batalionu „Zaremba-Piorun” Armii Krajowej. Jednostka ta odegrała istotną rolę w walkach w Śródmieściu Południowym, m.in. w rejonie ulic Emilii Plater, Poznańskiej, Hożej i Nowogrodzkiej.
Jeszcze przed wybuchem powstania Roman Lipiec działał w konspiracji w tzw. oddziale specjalnym, zajmującym się przerzutem broni i bibuły, ale także egzekwowaniem dyscypliny wśród żołnierzy AK. Już wtedy dawał dowód odpowiedzialności i determinacji.
„Ja nie zastanawiałem się wtedy, czy umrę. Nie myślałem, że mogę zginąć. To było coś naturalnego. Nam, nastolatkom, nie sposób było odmówić prawa do walki” - mówił naszej dziennikarce Izabeli Kraj.
Podczas Powstania został ranny czterokrotnie. Po kapitulacji trafił do niemieckiej niewoli, przebywał m.in. w Stalagu 344 Lamsdorf oraz XVIII C Markt-Pongau.
Pamięć, która nie może zginąć
Po wojnie Roman Lipiec przez całe życie pozostał wierny pamięci o Powstaniu Warszawskim. Był aktywnym kombatantem, chętnie spotykał się z młodzieżą, dzieląc się wspomnieniami i ucząc historii tej najtrudniejszej - widzianej oczami uczestnika.
W 2006 roku udzielił obszernego wywiadu Muzeum Powstania Warszawskiego, który do dziś pozostaje cennym świadectwem tamtych dni.
Jego odejście to nie tylko pożegnanie z żołnierzem Powstania Warszawskiego, ale także wezwanie do odpowiedzialności - by jego słowa i doświadczenia nie zostały zapomniane.
Roman Lipiec „Adam” był symbolem niezłomności, odwagi i poświęcenia. Jego życie pokazuje, że nawet w najbardziej beznadziejnych okolicznościach można walczyć o wartości, które budują naród. Pamięć o nim - i o wszystkich Powstańcach Warszawskich - musi trwać. Bo wolność, w której dziś żyjemy, nie była dana za darmo.