Pijany 63-latek roztrzaskał hondę na drzewie. Rannego zabrał śmigłowiec

2026-05-04 20:09

W rejonie Wólki Pęcherskiej 63-letni kierowca Hondy stracił panowanie nad autem, zjechał z drogi i uderzył w drzewa. Z pomocą ruszył mu przejeżdżający tamtędy policjant w czasie wolnym od służby. Od poszkodowanego wyczuwalny był alkohol, dlatego po przetransportowaniu go śmigłowcem LPR do szpitala, zlecono badania krwi.

Wypadek pod Warszawą. Pijany kierowca wbił się w drzewo

Do groźnie wyglądającego zdarzenia doszło na jednym z zakrętów w rejonie Wólki Pęcherskiej. 63-letni kierowca Hondy stracił panowanie nad kierownicą, wypadł z trasy i z ogromną siłą uderzył w rosnące przy drodze drzewa. Pojazd uległ poważnemu zniszczeniu, a sam mężczyzna został zakleszczony w roztrzaskanej kabinie.

Świadkiem tej sytuacji był asp. szt. Zbigniew Zając, który przebywał wówczas poza służbą. Funkcjonariusz od razu ruszył na ratunek i podjął działania mające na celu zabezpieczenie uwięzionego kierowcy do czasu przybycia specjalistycznego sprzętu ratunkowego i medyków.

Od 63-latka wyraźnie czuć było alkohol. Ze względu na jego ciężki stan medyczny policjanci nie mogli przebadać go alkomatem bezpośrednio na miejscu wypadku. Rannego zabrał śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, a w szpitalu zlecono pobranie jego krwi do ostatecznej analizy.

„Auto, którym podróżował zostało zabezpieczone na policyjnym parkingu depozytowym. Pamiętaj! Jeśli widzisz osobę, która może znajdować się pod wpływem alkoholu i zamierza prowadzić pojazd – reaguj. Twój jeden telefon może uratować komuś zdrowie a nawet życie” – zaapelowała policja w komunikacie opublikowanym w mediach społecznościowych.

Sonda
Czy kary dla pijanych kierowców powinny być wyższe?
Udusiła noworodka, bo miała za dużo dzieci. Zakopała ciało chłopczyka w zagajniku

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki