Tragiczny wypadek w Alpach. 26-letnia Polka nie żyje
Do tej tragedii doszło w weekend w austriackim Kaprun w regionie Pinzgau. Jak podał portal Kurier, 26-letnia Polka zginęła podczas górskiej wędrówki. Kobieta była w górach razem z rodzicami. W sobotę, 2 maja cała trójka szła w kierunku zbiornika wodnego Mooserboden. W pewnym momencie rodzice zdecydowali się zawrócić. 26-latka postanowiła iść dalej sama. Umówili się, że spotkają się później w ustalonym miejscu. Kobieta jednak tam nie dotarła. Gdy przez dłuższy czas nie było z nią kontaktu, rodzice zaczęli się niepokoić. Wieczorem zgłosili zaginięcie i poprosili o pomoc służby ratunkowe. Rozpoczęła się akcja poszukiwawcza. W działania zaangażowano ratowników górskich oraz policję alpejską. Użyto także śmigłowca. Mimo tego nocne poszukiwania nie przyniosły efektu.
Według wstępnych ustaleń 26-latka najprawdopodobniej zeszła ze szlaku. W takim miejscu łatwo o poślizg lub utratę równowagi
Przełom nastąpił dopiero w niedzielę rano. Ciało kobiety odnaleziono w pobliżu zbiornika Wasserfallboden na wysokości około 1689 metrów. Leżało w trudnym, stromym terenie. Według wstępnych ustaleń 26-latka najprawdopodobniej zeszła ze szlaku. W takim miejscu łatwo o poślizg lub utratę równowagi. Kobieta spadła z dużej wysokości, nawet kilkuset metrów. Upadek okazał się śmiertelny. Na razie nie ma informacji, dlaczego zeszła ze szlaku. Takie sytuacje zdarzają się w górach dość często. Wystarczy chwila nieuwagi, zmiana pogody albo próba skrócenia drogi. Rodzice kobiety otrzymali pomoc psychologiczną. Ten wypadek pokazuje, że nawet pozornie łatwe trasy mogą być niebezpieczne. Szczególnie gdy ktoś idzie sam i traci orientację. Służby w Austrii przypominają, że warunki w górach mogą się szybko zmieniać. Nawet przy dobrej pogodzie trzeba zachować ostrożność.