Pijany wjechał w znak, bo o nim "zapomniał". Złożył policjantom propozycję

2026-05-24 16:00

Policjanci z piaseczyńskiej drogówki musieli interweniować wobec pijanego kierowcy, który wjechał w znak drogowy. 42-latek tłumaczył mundurowym, iż "zapomniał", że znak stoi w tym miejscu. Ostatecznie próbował też składać funkcjonariuszom propozycję, dzięki której chciał uniknąć konsekwencji. Ci oczywiście na nią nie przystali.

Wjechał w znak, bo o nim "zapomniał". Był pijany

Do zdarzenia doszło na ulicy Pijarskiej w Górze Kalwarii. Policjanci zauważyli tam kierującego Toyotą Yaris, który wjechał w znak umieszczony na wysepce między pasami ruchu. Gdy tylko podeszli bliżej, sytuacja szybko się wyjaśniła.

- Zarówno od kierującego, jak i pasażerki wyczuwalna była silna woń alkoholu. Mimo to siedzący za kierownicą auta mężczyzna usiłował tłumaczyć policjantom, że "nic nie pił" i "po prostu zapomniał, że w tym miejscu znajduje się znak drogowy". Przeprowadzone badanie alkomatem wykazało, że siedzący za kierownicą 42-latek miał blisko 1,5 promila alkoholu w organizmie. Jeszcze większe stężenie alkoholu miała 36-letnia pasażerka, ponieważ były to prawie 3 promile - przekazała oficer prasowa KPP w Piasecznie podkom. Magdalena Gąsowska.

By uniknąć konsekwencji, proponował policjantom pieniądze

Na tym jednak nie koniec, gdyż szybko okazało się, że mężczyzna od 2025 r. nie miał uprawnień do kierowania pojazdami. Gdy 42-latek usłyszał, że zostaje zatrzymany, a jego auto trafi na policyjny parking, próbował ratować się słowami: "mam w kieszeni 1400 złotych i dowód osobisty, zróbcie tak, żeby został mi tylko dowód". Tym sposobem "dorobił się" kolejnego zarzutu.

- 42-latek trafił do policyjnej celi, natomiast gotówka, którą usiłował przekazać policjantom, została zabezpieczona jako dowód w sprawie. Następnego dnia mężczyzna został przesłuchany w charakterze podejrzanego oraz usłyszał zarzut kierowania pojazdem w stanie nietrzeźwości oraz po wydaniu decyzji o cofnięciu uprawnień, jak również zarzut korupcyjny z art. 229 § 3 Kodeksu karnego. Przestępstwo to zagrożone jest karą do 10 lat pozbawienia wolności - podkreśliła podkom. Gąsowska. Do sprawy włączyła się Prokuratura Rejonowa w Piasecznie.

Łódzcy policjanci uratowali mężczyznę z pożaru
Rozmowa na Plus
Kobieta w mundurze – blaski i cienie służby w policji

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki