Prokurator mocno podsumowała proces Łukasza Żaka. "Przepraszał swoich znajomych, nie rodzinę ofiar"

Katarzyna Niemiec-Rudnicka w mowie końcowej nie tylko streściła dowody zebrane w sprawie Łukasza Żaka. Jej wystąpienie stanowiło wstrząsające przypomnienie o dramacie rodziny poszkodowanej w wypadku na Trasie Łazienkowskiej. Prokurator wspominała zmarłego pana Rafała, walczącą o zdrowie panią Ewelinę oraz dzieci, którym odebrano normalne dzieciństwo i ojca.

  • Katarzyna Niemiec-Rudnicka przywołała ogromną tragedię rodziny poszkodowanej na Trasie Łazienkowskiej.
  • Przypomniała o śmierci pana Rafała, powrocie do zdrowia pani Eweliny i dwójce małych dzieci, które zostały bez taty.
  • Podkreśliła, że żona zmarłego mężczyzny wciąż czeka na szczere słowa skruchy ze strony oskarżonego Łukasza Żaka.

Proces Łukasza Żaka: "W jednej chwili wszystko się rozsypało"

W poniedziałek, 13 lipca, postępowanie w sprawie Łukasza Żaka weszło w ostateczny etap. Sąd wysłuchał mów końcowych po trwających od miesięcy przesłuchaniach, ekspertyzach i badaniu zgromadzonego materiału dowodowego. Oskarżająca w sprawie Katarzyna Niemiec-Rudnicka regularnie nawiązywała do potwornych konsekwencji wypadku na warszawskiej Trasie Łazienkowskiej.

- Pani Ewelina tamtej nocy wiozła do domu swoje szczęście. W jednej chwili całe to szczęście rozsypało się. Najpierw walczyła o życie, później o to, żeby odzyskać sprawność, żeby móc chodzić, a następnie o to, żeby wrócić do domu do swoich dzieci. Dzisiaj każdego dnia walczy o spokój i normalność. To nie tylko dzieci, które straciły tatę. Przez wiele miesięcy praktycznie nie miały także mamy, bo przebywała w szpitalu i przechodziła długą rehabilitację - mówiła.

Prokurator zaznaczyła, że poszkodowani byli jedynymi osobami, które feralnej nocy zupełnie przypadkowo znalazły się w złym miejscu i czasie, podczas gdy inni ponieśli konsekwencje swoich świadomych wyborów.

- Wszyscy pozostali znaleźli się tam na skutek własnych decyzji - stwierdziła.

Brak skruchy ze strony Łukasza Żaka

Katarzyna Niemiec-Rudnicka skomentowała również to, jak Łukasz Żak zachowywał się na sali sądowej. Według niej odczytane przez niego z kartki na pierwszej rozprawie przeprosiny były całkowicie nieszczere.

- Pani Ewelina nie doczekała się żadnych prawdziwych przeprosin ani autentycznej skruchy. Oskarżony odczytał z kartki jedno zdanie, ale w kontekście jego późniejszego zachowania trudno uznać je za szczere - oceniła.

Zwróciła uwagę, że jedyne prawdziwie spontaniczne słowa przeprosin padły z ust oskarżonego w kierunku jego kompanów.

- Przepraszał swoich znajomych za to, że siedzą razem z nim na ławie oskarżonych. Nie rodzinę ofiar - stwierdziła. 

Kończąc swoje wystąpienie, prokurator w mocnych słowach podsumowała postawę sprawców zaraz po zdarzeniu, podkreślając, że byli skupieni na ucieczce Żaka, a nie na pomocy poszkodowanym.

- Żeby zadzwonić pod numer alarmowy 112, nie potrzeba wiedzy medycznej ani prawniczej. Trzeba tylko być przyzwoitym - podkreśliła. 

Łukasz Ż. po wypadku na Trasie Łazienkowskiej zadzwonił do matki ofiary. "Uciekam do Hiszpanii"

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki