"Bałam się, że kogoś na mnie naśle". Porażająca relacja na procesie Łukasza Żaka

2026-02-27 14:49

Trwa proces w sprawie śmiertelnego wypadku na Trasie Łazienkowskiej. Łukasz Żak nie został doprowadzony na rozprawę zaplanowaną na 27 lutego, jednak przed sądem zabrało głos dwóch biegłych oraz świadkini. Relacja kobiety poraża do granic możliwości!

Piątkowa rozprawa bez Łukasza Żaka

Zaplanowana na 27 lutego rozprawa ws. wstrząsającego wypadku, do którego doszło we wrześniu 2024 r. na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie, rozpoczęła się od zaskoczenia. Oskarżony Łukasz Żak nie został bowiem doprowadzony do sądu. Jak poinformował sędzia, mężczyzna w czwartek konsultował się z lekarzem ze względu na kaszel i gorączkę, otrzymał leki. Sam Żak stwierdził zresztą, że "jest człowiekiem i raz na półtora roku może zachorować". Choć jego mecenas chciała przełożenia rozprawy na inny termin, sąd zdecydował o dalszym procedowaniu.

Świadkini o strachu przed oskarżonym: bałam się o swoje dziecko

Na początku przesłuchani zostali kolejno dwaj biegli, którzy opowiedzieli o swoich ustaleniach dotyczących okoliczności wypadku oraz prędkości, z jaką jechał kierowca Arteona. Później głos zabrała świadkini Sara S. - Chciałabym jeszcze raz przeprosić rodzinę za tę sytuację, za wypadek. Postaram się odpowiedzieć na wszystkie pytania - powiedziała.

Sędzia przytoczył stare zeznania kobiety, w których ta opowiadała o lęku przed oskarżonym i groźbach pod jej adresem: "Łukasz Żak walił w moje drzwi, krzyczał, że mamy go wpuścić do domu, bo inaczej nas za***ie. Chyba potem zadzwonił do mamy Pauliny i powiedział jej, że Paulina nie żyje. [...] Bałam się go. Żak powiedział, że jak się nie zamknę, to zaraz weźmie nóż i nas wszystkich potnie". S. podkreślała wówczas, iż żałuje, że wcześniej nie poszła na policję. 

Podczas piątkowej rozprawy świadkini zaznaczyła, że podtrzymuje swoje wcześniejsze zeznania. - Mogły się różnić między sobą, bo wtedy były to nerwy i bałam się o swoje dziecko - powiedziała, dodając: - Byłam bardzo zestresowana Żakiem, bałem się zemsty z jego strony, że kogoś na mnie naśle. Byłam wtedy w ciąży. 

Więcej o wcześniejszych zeznaniach świadkini pisaliśmy szczegółowo tutaj: „Siedział ogłuszony w samochodzie”. Kolejna rozprawa ws. tragicznego wypadku na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie

Jak wynika z informacji przekazanych przez prokuraturę, oskarżonemu po wypadku na Trasie Łazienkowskiej grozi od pięciu do 30 lat pozbawienia wolności.

Łukasz Ż. po wypadku na Trasie Łazienkowskiej zadzwonił do matki ofiary. "Uciekam do Hiszpanii"
Rozmowa na Plus
Kobieta w mundurze – blaski i cienie służby w policji

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki