Rozprawa bez Łukasza Żaka
Jak wspomnieliśmy, Łukasz Żak nie został w piątek doprowadzony do sądu z powodu problemów zdrowotnych. Sędzia poinformował, że oskarżony po wypadku, do którego doszło we wrześniu 2024 r. na Trasie Łazienkowskiej, dzień wcześniej miał konsultację lekarską ze względu na kaszel i gorączkę. Sam Żak stwierdził, że "jest człowiekiem i raz na półtora roku może zachorować".
Choć mecenas mężczyzny chciała przełożenia rozprawy, sąd zdecydował o dalszym procedowaniu. Głos zabrał więc biegły Jerzy Kula, autor dwóch opinii. Przekazał, że zajął się techniką i taktyką jazdy kierowcy Arteona. Jego zadaniem było odtworzenie wypadku, sprawdzenie nieprawidłowości w sposobie jazdy uczestników oraz określenie, czy mogli uniknąć tragedii.
"Kierowca Arteona naciskał pedał gazu w 100 proc."
Jak zaznaczył, materiał dowodowy, udokumentowane ślady na miejscu, badanie rejestratorów z samochodów oraz nagrania z wideorejestratorów pozwoliły na dokładne odtworzenie prędkości auta i miejsca zderzenia. - Arteon poruszał się z prędkością blisko granicznej w tych warunkach ruchu, biorąc pod uwagę warunki pogodowe oraz krzywiznę drogi w tym miejscu. Prędkość graniczną określiłem na 214 km/h. Po przekroczeniu 214 km/h zadziałała fizyka i to było główną przyczyną wypadku - powiedział, dodając, że "kierowca Arteona naciskał pedał gazu w 100 proc.". - Prędkość 227 km/h była maksymalną dla tego samochodu. Kierowca wcisnął maksimum - zaznaczył.
Jak wynika z relacji biegłego, kierująca Fordem nie mogła uniknąć zdarzenia. Musiałaby bowiem dojrzeć drugiego kierowcę w lusterku, co przy panujących warunkach i określonej przez ekspertów prędkości było niemożliwe. Zdaniem Kuli, gdyby kierowca Arteona wcześniej próbował uniknąć zderzenia, wpadłby w poślizg. - Wykonałem analizę symulacyjną. Dobiera się parametry wstępne zadane dla obu pojazdów, sprawdza się w symulacji, czy ruch pojazdów był identyczny. W przypadku Arteona uzyskaliśmy dużą zgodność jeżeli chodzi o położenie powypadkowe samochodu, miejsce zderzenia z Fordem i miejsce zderzenia z barierami energochłonnymi. To potwierdza, że ta prędkość, którą określił biegły, jest prawidłowa - stwierdził. Jak dodał, zgodnie z jego analizą zmarły wskutek wypadku był zapięty pasem bezpieczeństwa.
"Pojazd nie był hamowany przez cały ten okres"
Później głos przed sądem zabrał również kolejny biegły, Michał Krzemiński. - Jestem analitykiem zdarzeń drogowych i autorem opinii, która znajduje się w aktach sprawy. Jeżeli chodzi o Arteon, to poza samą fizyczną trudnością odczytania danych, pojazd był bardzo zniszczony. Żeby odczytać zawartość rejestratora, musiałem odtworzyć część instalacji elektrycznej. To się udało - powiedział.
Jak dodał, jeśli chodzi o Forda, "zderzenie było wieloetapowe". - Auto kolidowało również z barierą energochłonną. W rejestratorze nie zapisał się moment najechania Arteona na tył Forda. Jest to związane z ograniczeniem systemu zastosowanego przez producenta. [...] Zapisały się jednak dalsze kolizje i uderzenie z barierkami - powiedział. Podkreślił, też, że pojazd jest dosyć standardowo wyposażony jeżeli chodzi o systemy bezpieczeństwa. - Sytuacje w których podaje błędne dane, np. zaniży lub zawyży zapisane prędkości, raczej się nie zdarzają. Ja osobiście dokonałem takich odczytów ponad 6000, moi koledzy z zagranicy w setkach tysięcy. Sytuacji, w których rejestrator został uszkodzony, było może dwie lub trzy. W tym przypadku, Arteona, takie zjawiska nie wystąpiły. [...] Arteon został zabezpieczony, był przechowywany w lepszych warunkach niż inne auta po takich zdarzeniach. Był przetransportowany do policyjnego garażu. Auto było zamknięte - dodał.
Biegły wyjaśnił również, że uderzając w Forda, Arteon go "napędził". - Kierujący Arteona na sekundę przed uderzeniem rozpoczął manewr skrętu w lewo, 12 stopni, rosło na pół sekundy przed zderzeniem na 25 stopni, aż do ponad 80 stopni w ciągu zderzenia. Ale pojazd nie był hamowany przez cały ten okres - powiedział.
Jak wynika z informacji przekazanych przez prokuraturę, oskarżonemu po wypadku na Trasie Łazienkowskiej grozi od pięciu do 30 lat pozbawienia wolności.