- W 2025 roku w Siedlcach ratownik medyczny został śmiertelnie ugodzony nożem przez pacjenta.
- Sprawca, będąc pod wpływem alkoholu, zaatakował ratowników po tym, jak sam wezwał pomoc medyczną.
- Na początku marca br. prokuratura skierowała akt oskarżenia przeciwko Adamowi Cz., grozi mu nawet dożywocie.
Krwawe zabójstwo ratownika w Siedlcach
Adam Cz. lubił wypić. Potwierdzają to zarówno sąsiedzi, jak i biegli psychiatrzy. Nie inaczej było 25 stycznia 2025 roku. 59-latek wieczorową porą "wychylił kielicha". Źle się poczuł, zachwiał i rozbił głowę. Polała się krew. I właśnie dlatego do bloku przy ulicy ul. Sobieskiego 2 w Siedlcach zadysponowano ZRM.
Po przybyciu na miejsce ratownicy medyczni, Cezary L. i Mateusz M. (28 l.), powiedzieli Adamowi, że muszą zabrać go do szpitala na opatrzenie rany. Cz. wszczął awanturę i sięgnął po nóż, którym zaczął dźgać 64-latka w klatkę piersiową. Młodszy kolega ruszył na ratunek. Sam został ranny.
Pani Katarzyna (45 l.) mieszkająca naprzeciwko lokalu, w którym doszło do tragedii, zdecydowała się opowiedzieć o przebiegu wieczoru.
- Byłam tego wieczoru z mężem w domu. Usłyszeliśmy na klatce awanturę i wtedy wybiegł mąż, a ja za nim. Drzwi sąsiedniego mieszkania były otwarte i słychać było krzyki. Mąż wszedł do środka i zobaczył, że znany nam Adam C. macha nożem, a na podłodze leży ratownik. Drugi z pokrwawioną ręką usiłował obezwładnić Adama. Wtedy mąż dopadł do napastnika i obezwładnił go – mówiła "SE" sąsiadka. – Gdyby nie on ten furiat mógł zabić drugiego ratownika. Zaraz przyjechała policja i zajęła się Adamem C. Podjęto reanimację tego pierwszego, która trwała ponad pół godziny. Następnie zabrano go do karetki. Po kilku godzinach dowiedziałam się, że nie żyje.
Zmarł dobry człowiek, ratownik z pasją
Pomimo podjętej reanimacji, Cezary L. zmarł. Był doświadczonym ratownikiem medycznym ze Stacji Pogotowia Ratunkowego w Białej Podlaskiej. Mieszkał w Rakowiskach.
Pan Jan Kryński (67 l.), sąsiad Cezarego, nie krył smutku po utracie przyjaciela.
– Czarka znam ponad dwadzieścia lat. Razem po przeciwnych stronach ulicy zbudowaliśmy domy – opowiada. – On mieszkał z żoną Urszulą, a ich jedyna córka w Warszawie. Często z nim rozmawiałem. Kilka tygodni temu weszliśmy na temat śmierci. Nie wiadomo dlaczego Czarek podjął ten temat. Myślę, że wtedy już coś już przeczuwał. Powiedział mi dosłownie: "Wiesz Janek, gdybym zmarł, to chciał bym być skremowany". Nie wiem, po co to mówił, ale później pomyślałem, że może był w jakimś stresie. Teraz będzie nam go brakowało, bo to dobry człowiek. Podzieliłby się ostatnią kromką chleba – pokazuje dom sąsiada.
Zatrzymanie Adama Cz.
Podczas zatrzymania przez policję Adam Cz. był skąpany we krwi. Badanie alkomatem wykazało w jego organizmie dwa promile alkoholu. Zanim śledczy mogli go przesłuchać, najpierw musiał wytrzeźwieć i zostać opatrzony.
- Adam Cz. był 3-krotnie przesłuchiwany w niniejszej sprawie. Oskarżony przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów wskazując przy tym, iż nie pamięta zdarzenia z udziałem ratowników medycznych - przekazał prok. Bartłomiej Świderski.
Był pijany, ale poczytalny
Adam Cz. został skierowany na obserwację do szpitala psychiatrycznego. Po jej zakończeniu biegli sporządzili opinię, w której nie stwierdzili u niego choroby psychicznej ani upośledzenia umysłowego. Rozpoznano natomiast zespół uzależnienia od alkoholu. Zdaniem biegłych w chwili popełniania zarzucanych mu czynów Adam Cz. miał zachowaną zdolność rozpoznania ich znaczenia. W opinii wskazano również na wysokie ryzyko ponownego popełnienia przez niego podobnych czynów w związku z uzależnieniem.
- Prokurator Prokuratury Okręgowej w Siedlcach na podstawie zebranych w śledztwie dowodów zarzucił Adamowi Cz. popełnienie dwóch czynów - zarzut zabójstwa ratownika medycznego Cezarego L oraz zarzut usiłowania zabójstwa drugiego z ratowników medycznych Mateusza M., które to czyny popełnił w zamiarze bezpośrednim oraz w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie – podczas niesienia mu pomocy przez pokrzywdzonych, o którą to pomoc sam oskarżony poprosił - informuje prokuratura.
4 marca do sądu został skierowany akt oskarżenia. Mężczyźnie grozi od 15 lat więzienia do dożywocia.