Zaczęło się od podejrzanie jadącego opla
W sobotę, 5 września, chwilę po godz. 5 rano do płońskiej policji wpłynęło zgłoszenie o oplu, którego kierowca miał wyraźne problemy z utrzymaniem prostego toru jazdy. Mundurowi wypatrzyli samochód na drodze krajowej nr 50, pomiędzy Skrzynkami a Skarżynem.
Włączyli sygnały świetlne i dźwiękowe i dali kierowcy jasny znak do zatrzymania. Ten jednak ani myślał zjeżdżać na pobocze. Wcisnął gaz i rozpoczął ucieczkę.
Zaczęła się szaleńcza pogoń. Opel pędził w kierunku Płońska. W pewnym momencie uciekinierzy poszli o krok dalej i zaczęli atakować ścigających ich policjantów.
– Osoby znajdujące się w Oplu wyrzucały przez okno w kierunku radiowozu różne przedmioty – przekazała mazowiecka policja.
Opel przewrócił się na bok. To jeszcze nie był koniec
Pościg zakończył się w Skarżynie. Na szutrowej drodze kierowca stracił panowanie nad autem. Opel wywrócił się i zatrzymał na boku.
Można byłoby pomyśleć, że na tym koniec. Nic z tego.
Jeden z mężczyzn wydostał się z rozbitego auta przez okno od strony pasażera i rzucił się do ucieczki w kierunku lasu. W samochodzie została 24-letnia kobieta i drugi mężczyzna, który również próbował wydostać się na zewnątrz przez tylne okno.
Policjanci ruszyli za uciekinierami. Jeden z mężczyzn podczas zatrzymania stawiał opór, wyrywał się i nie wykonywał poleceń funkcjonariuszy. Drugiego mundurowi dopadli w pobliskim lesie.
Pijani, poszukiwani i z zakazem
Dopiero wtedy wyszło na jaw, z kim policjanci mieli do czynienia. Od całej trójki czuć było alkohol. 26-letni kierowca miał 0,6 promila. Wstępne badania 25-letniego pasażera i 24-letniej kobiety wykazały ponad 1,5 promila.
Lista problemów kierowcy była jednak znacznie dłuższa. 26-letni mieszkaniec Płońska miał sądowy zakaz prowadzenia pojazdów. Był też poszukiwany i miał trafić za kraty na dwa lata.
Jakby tego było mało, poszukiwany był również jego 25-letni pasażer. Na niego czekała kara roku i pięciu miesięcy więzienia.
Sam opel także nie powinien znaleźć się na drodze. Auto nie miało aktualnego badania technicznego ani obowiązkowego OC.
24-letnia pasażerka po wykonaniu czynności została zwolniona. Obaj mężczyźni trafili do policyjnych cel, a później zostali przewiezieni do zakładu karnego, gdzie mają odbyć wcześniej zasądzone kary.
26-latek po wytrzeźwieniu usłyszał dodatkowo zarzuty prowadzenia auta po alkoholu mimo sądowego zakazu oraz niezatrzymania się do kontroli. Grozi mu do 5 lat więzienia. Może też dostać dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów.