Matka i dwóch synów umierali jedno po drugim. Ciała leżały na kanapach

2026-02-21 4:20

Tajemnicza śmierć trzyosobowej rodziny z Siedlec sprzed kilku lat nie daje spokoju mieszkańcom, którzy często wspominają tamtą tragedię. W odstępie kilkudziesięciu godzin z życiem pożegnało się dwóch braci i ich matka. Wszyscy umierali w swoich pokojach. Śledczy wykluczyli udział osób trzecich i zatrucie czadem.

Trzy pokoje i trzy ciała

Tragiczne i niewyjaśnione odkrycie w jednym z mieszkań w centrum Siedlec (woj. mazowieckie) wciąż budzi wątpliwości i pytania. W bloku przy ul. Sienkiewicza zimą 2021 roku znaleziono zwłoki trzech osób - matki i dwóch dorosłych synów. Ciała znajdowały się w osobnych pokojach. Biegli ustalili, że wszyscy zmarli niemal w tym samym czasie.

Mieszkańcy bloku zaniepokoili się, bo od kilku dni nie widzieli swoich sąsiadów z trzeciego piętra. Drzwi ich mieszkania były ciągle zamknięte, mimo pukania nikt nie otwierał. Było mało prawdopodobne, by rodzina wyjechała, bo to się nie zdarzało, zawsze ktoś był w środku.

Sąsiedzi zadzwonili pod numer alarmowy. Na miejsce przyjechała straż pożarna i policjanci z siedleckiej komendy. Strażacy przystawili wysoką drabinę do okna na trzecim piętrze. Wyważyli okno, dostali się do środka i otworzyli zamknięte od wewnątrz drzwi policjantom. Mundurowym ukazał się potworny widok. W każdym z trzech pokoi na kanapie leżało ciało.

Były to zwłoki 85-letniej Henryki R. i jej dwóch dorosłych synów: Krzysztofa R. (+60 l.) i Romana R. (+64 l.). Początkowo nie było wiadomo, co przyczyniło się do zgonu tych ludzi. Śledczy wykluczyli zatrucie czadem lub gazem.

Wiele teorii, mało odpowiedzi

Po bloku zaczęły krążyć plotki o zabójstwie bądź zbiorowym samobójstwie. Ale zebrane ślady wykluczały taką wersję. - Pani Henryka mieszkała z dwoma swoimi synami od kilku lat. Jak mówiła, chłopcy, choć w słusznym wieku, nie byli w stanie samodzielnie funkcjonować, nie mieli na życie. Krzysztof rozstał się z żoną, Roman był kawalerem. Znałam ich dobrze, wszyscy byli biedni, ale spokojni i uczciwi. To niesłychane, że zmarli w tym samym czasie - wspomina pani Anna, sąsiadka rodziny R.

Po ujawnieniu zwłok rzeczniczka prasowa siedleckiej policji powiedziała, że za wcześnie mówić o tym, co spowodowało tajemniczy zgon tych osób. - Sami się nad tym zastanawiamy, bo na ciałach nie ujawniono żadnych obrażeń – mówiła kom. Agnieszka Świerczewska. Wyniki z sekcji i badań patomorfologicznych zmarłych ujawniono dwa miesiące po znalezieniu ciał rodziny. Biegli stwierdzili, że pierwszy umarł na zapalenie płuc Krzysztof. Tuż po nim skonali jego brat i mama. Z opinii patomorfologa wynikało, że przyczyną ich śmierci była przewlekła niewydolność płuc. - Udało się nam wykluczyć udział osób trzecich, to znaczy, że nikt nie przyczynił się do śmierci rodziny, dlatego śledztwo w tej sprawie zostało umorzone – dodała pani prokurator.

Śledztwo nie dało jednak odpowiedzi dlaczego trzy osoby zmarły w swoich łóżkach w ciągu zaledwie kilkudziesięciu godzin. Czy gdy w zimowy czas dopadła ich choroba, szybko opadli z sił tak, nie zdołali nawet wezwać pomocy? Czy ich organizmy były wycieńczone z powodu niedożywienia? Czy stracili motywację do życia i przestali o siebie walczyć? Na te pytania najprawdopodobniej nie uzyskamy już odpowiedzi. Zmarli zabrali ją do grobów.

Tragedia w Siedlcach. Matka i dwóch synów umierali jedno po drugim. Zobacz galerię zdjęć:

Tajemnicza śmierć młodej dziewczyny pod Łosicami. W polu znaleziono jej ciało

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki