Pożar w Płocku odebrał życie Ani. Tragiczne wieści ze szpitala. „Niezwykle empatyczna, towarzyska”

2026-01-14 10:10

W Płocku doszło do ogromnej tragedii. Pożar, który wybuchł w jednym z mieszkań, pochłonął życie pani Anny B. Osierociła dwie córki - informuje założyciel zbiórki pieniędzy na bliskich zmarłej. Mieszkańcy miasta i internauci łączą się w bólu i organizują pomoc dla rodziny, która w jednej chwili straciła wszystko. Jednocześnie prokuratura prowadzi intensywne śledztwo.

Super Express Google News
  • W Płocku doszło do tragicznego pożaru bloku, który pochłonął życie Anny B., matki dwóch córek.
  • Pożar, prawdopodobnie wywołany wybuchem biokominka, doszczętnie zniszczył mieszkanie, a poszkodowana rodzina straciła cały dobytek.
  • W sieci trwa zbiórka pieniędzy, która ma pomóc osieroconym córkom i odbudować życie rodziny po stracie.

Tragiczna śmierć pani Anny. Mieszkanie spłonęło doszczętnie

W poniedziałek, 12 stycznia, organizatorzy zbiórki pieniędzy dla rodziny - Daniel Żołek oraz Piotr Siwski - poinformowali o śmierci pani Anny B. Jak napisał Piotr Siwski w mediach społecznościowych: „Każdy, kto znał Anię, zapamięta ją jako osobę niezwykle empatyczną, towarzyską, otwartą, pracowitą i chętną do niesienia pomocy - przekazała szefowa pani Ani”. 

Do pożaru doszło we wtorek, 6 stycznia, w jednym z mieszkań bloku przy ul. 3 Maja w Płocku. Ogień rozprzestrzenił się błyskawicznie, a płomienie wydobywały się przez okno. W mieszkaniu przebywała pani Anna, natomiast jej mąż był w pracy, a młodsza córka u koleżanki. Starsza córka studiuje poza Płockiem - przekazano w opisie zbiórki. 

Według nieoficjalnych informacji przyczyną pożaru mógł być wybuch biokominka. „Mieszkanie spłonęło doszczętnie, zostało objęte całe ogniem. Rodzina na ta chwilę nie ma dostępu do mieszkania” - relacjonowali organizatorzy zbiórki. W ciągu tygodnia udało się zebrać ponad 100 tysięcy złotych z założonych 200 tysięcy złotych. 

Prokuratura wszczęła śledztwo

- Ofiara śmiertelna została zidentyfikowana jako osoba zamieszkująca lokal, w którym doszło do pożaru. Prokuratura wystąpi o pełną dokumentację medyczną oraz opinię pośmiertną. Na jej sporządzenie trzeba będzie poczekać kilka tygodni - przekazał "SE" prok. Bartosz Maliszewski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Płocku. 

Jednocześnie wszczęte zostało dochodzenie, mające ustalić, co wydarzyło się w dniu tragedii.

- W poniedziałek, 12 stycznia, wszczęto śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania pożaru zagrażającego życiu i zdrowiu wielu osób, w wyniku którego zmarła jedna osoba. Postępowanie prowadzone jest w kierunku czynu z art. 163 § 1 pkt 1 k.k. w związku z art. 163 § 3 i § 4 k.k. - dodał prokurator.

Na ten moment służby nie potwierdzają, że do pożaru doszło w wyniku incydentu z biokominkiem.

- Na miejscu zdarzenia przeprowadzono czynności procesowe z udziałem biegłego z zakresu pożarnictwa. Na obecnym etapie nie wskazał on jednoznacznej przyczyny pożaru. Dopiero sporządzenie oficjalnej opinii biegłego pozwoli ustalić źródło oraz okoliczności powstania ognia - słyszymy.

27-latka z dzieckiem uwięziona na balkonie. Jest nagranie z pożaru

Akcja ratunkowa i ewakuacja mieszkańców. Pięć osób trafiło do szpitala

We wtorkowy wieczór, 6 stycznia, ogień buchnął z okien bloku przy ul. 3 Maja. Płomienie były widoczne z daleka. Na miejsce skierowano liczne zastępy straży pożarnej, policję, zespoły ratownictwa medycznego, straż miejską oraz służby energetyczne.

„Po przybyciu na miejsce zastaliśmy w pełni rozwinięty pożar mieszkania na drugim piętrze budynku. Płomienie wydobywały się przez okno. Przeprowadzono ewakuację 26 osób, z czego 5 osób zostało przewiezionych do szpitala” – informowała Państwowa Straż Pożarna w Płocku.

Z budynku ewakuowano ponad 30 osób z sąsiednich mieszkań. Poszkodowani trafili do szpitala z objawami zatrucia dymem. Na miejscu podstawiono autokar, w którym mieszkańcy mogli się ogrzać i przeczekać akcję. Część lokatorów zdecydowała się przenocować u rodziny, inni skorzystali z pomocy miasta.

Około godziny 21 mieszkańcy klatek nr 1 i 3 wrócili do swoich mieszkań. Klatka, w której doszło do pożaru, została wyłączona z użytkowania, a mieszkanie zabezpieczone do dalszych czynności. Okoliczności zdarzenia wyjaśniają funkcjonariusze.

Sonda
Byłeś/aś kiedyś świadkiem pożaru?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki