Rakiety Patriot nie chronią Warszawy? Zaskakujące słowa generała

2026-08-20 11:36

Zaskakujące słowa generała Michała Marciniaka wywołały burzę. Czy Warszawa jest bezbronna wobec ataku z powietrza? Wojskowy stwierdził, że duże miasta, w tym stolica, nie posiadają obecnie obrony przeciwrakietowej, co natychmiast wzbudziło niepokój. Mimo że rakiety Patriot budują tarczę nad Polską, okazuje się, że kwestia ochrony największych aglomeracji jest bardziej złożona, niż mogłoby się wydawać.

Panorama Warszawy. W kółkach miniatury: wyrzutnia rakiet i Władimir Putin. O obronie nieba przeczytasz na SE.
Autor: pixabay - zdjęcie główne, AKPA (kółeczko 1 - Putin), domena publiczna (kółeczko 2 - rakiety)/ AKPA

Warszawa bez ochrony powietrznej?

Ostatnio przez Polskę przetacza się dyskusja o bezpieczeństwie nieba nad naszymi miastami. Wszystko zaczęło się od słów gen. bryg. Michała Marciniaka, który w wywiadzie dla telewizji Polsat News z 15 sierpnia stwierdził, iż „duże miasta na dzisiaj nie (mają obrony przeciwrakietowej – przyp. red.), dlatego że nie mamy rozstawionych wokół nich systemów”. 

Dla wielu widzów słowa te stanowiły prawdziwy wstrząs i wyrwanie ze swego rodzaju bańki bezpieczeństwa. Jak to możliwe, że Warszawa i inne największe polskie miasta, w których mieszkają miliony Polaków nie są chronione przed atakiem z powietrza? 

Jak zauważa Portal Obronny, prawda na ten temat jest dużo bardziej skomplikowana. Gen. Marciniak w tej samej rozmowie telewizyjnej dodał bowiem, że brak ochrony dotyczy wyłącznie czasu pokoju. Wówczas ochrona dotyczy przede wszystkim infrastruktury krytycznej i obiektów wojskowych.

Z kolei na wypadek wojny priorytety ochrony ulegną zmianie, a wybrane miasta zostaną najprawdopodobniej objęte dodatkową osłoną - w tym zwłaszcza Warszawa, która jako stolica posiada na swoim terytorium wiele kluczowych dla funkcjonowania państwa instytucji i obiektów, na czele z ośrodkami najwyższej władzy.

Jednocześnie wojskowy zastrzegł, że decyzja o tym, które miejsca uzyskają pierwszeństwo ochrony, należy do przywódców politycznych. To oni w razie ewentualnej potrzeby będą musieli zdecydować, które polskie miejsca objąć obroną powietrzną.

Lęk przed zagrożeniem wojennym

Słowa generała jednak budzą zrozumiały niepokój, zwłaszcza obecnie, gdy tyle mówi się o potencjalnym zagrożeniu wojennym ze strony Rosji. Choć w najbliższym czasie jakikolwiek atak wrogich wojsk na terytorium Polski jest niemożliwy, to jednak wywiady krajów NATO ostrzegają o prowokacjach, które może szykować reżim Putina wobec krajów wschodniej flanki. 

Niepokój wzrósł tylko po lipcowym incydencie, kiedy na pole we wsi Tarnawa-Kolonia na Lubelszczyźnie spadł pocisk manewrujący - najprawdopodobniej wystrzelony przez armię rosyjską. To kolejny taki przypadek po wrześniu 2025, gdy na terytorium Polski nadleciał rój rosyjskich dronów. 

To wszystko dowodzi, że w obecnych czasach nie potrzeba wojny, aby zaistniało realne ryzyko incydentu typu wojennego. A niestety nadal jesteśmy jako kraj w fazie budowy systemu obrony powietrznej, która mogłaby objąć największe skupiska ludności cywilnej i ochronić je w razie zagrożenia. Proces ten zakończy się najwcześniej w roku 2030.

Jednocześnie należy uspokoić, że obrona powietrzna to nie tylko rakiety, ale też samoloty bojowe, polskie i sojusznicze, oraz wiele innych systemów, które w razie zagrożenia dla miast zostałyby zapewne użyte. 

PRZEPIÓRKA OSTRO O RELACJACH POLSKA-UKRAINA I PATRIOTACH: "BŁASZCZAK TO DEFICYT INTELEKTUALNY"

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki