To, co dzieje się na Dźwigowej, przechodzi ludzkie pojęcie. Piesi nie mają jak przedostać się przez gąszcz torowisk, bo remontujący ulicę drogowcy zamknęli przejście tunelami. Żeby dostać się z Włoch na Bemowo, trzeba parę godzin stać w potwornych korkach, bo objazd prowadzi wąską ulicą Gniewkowską przez poszatkowane torami tereny kolejowe na Odolanach lub Alejami Jerozolimskimi i al. Prymasa Tysiąclecia, które wiecznie są zakorkowane.
Przeczytaj koniecznie: Warszawa: Tak osuszają Dźwigową
Piesi nie mają wyjścia - muszą ryzykować. I to jest naprawdę bardzo niebezpieczne, bo nie dość, że przechodzą przez torowiska, to... muszą przeskakiwać przez płot kilka metrów nad ziemią. Nieszczęście jest tu niemal pewne! - Nie mamy innego wyjścia. To jedyny szybki sposób, by przedostać się z pracy we Włochach do domu na Bemowie - mówi Paweł Skrzypczyński (42 l.), który w ten sposób ryzykuje życie na Dźwigowej. Wtóruje mu Krzysztof Pruszkowski (44 l.): - Urzędnicy powinni zrobić choć prowizoryczne przejście tunelem. Wystarczy wydzielić półtorametrową strefę dla pieszych i problem będzie rozwiązany! - mówi.
Co na to urzędnicy? - Nie możemy wpuścić tam pieszych, bo na Dźwigowej wykopaliśmy głębokie na trzy metry doły, w których są drenaże. Po to są objazdy, by nimi bezpiecznie przejechać, a nie narażać życie - mówi Wiktor Wojewódzki, dyrektor ZRiKD.
Patrz też: Warszawa: Drogowy horror na Dźwigowej
Kiedy zakończy się remont Dźwigowej? Wczoraj dyr. Wojewódzki powiedział "Super Expressowi", że prace zmierzają ku końcowi. - Mam nadzieję, że w weekend uda nam się przeprowadzić asfaltowanie Dźwigowej - powiedział.
Do tej pory jednak piesi nadal muszą narażać życie, przeskakując przez bariery i przechodząc przez tory.