Śmieci, smród i strach na Gocławiu. Sąsiad zbieracz terroryzuje mieszkańców. „On potrzebuje pomocy”

2026-01-20 14:20

Mieszkańcy bloku na Gocławiu żyją w strachu. Lokator z 6. piętra od lat znosi do swojego mieszkania śmieci. Ostatnio zalał cały pion wodą. – Pękła rura, a jego nie było w domu, bo śpi w samochodzie. On wymaga opieki. Ludzie żyją w strachu, że w końcu dojdzie do tragedii i te śmieci się zapalą albo wybuchnie gaz – rozpaczają mieszkańcy.

Śmieci, smród i strach na Gocławiu. Sąsiad zbieracz terroryzuje mieszkańców. „On potrzebuje pomocy”

Blok przy ul. Bora-Komorowskiego, to jeden z wielu w tej części Warszawy. Od kilku lat jego mieszkańcy mają poważny problem. – Ten pan jest emerytowanym policjantem. Jakieś 6-7 lat temu zaczął znosić do swojego mieszkania przedmioty i gromadzić w nim śmieci – mówi nam Łukasz Siczek, którego mama mieszka dwa piętra niżej.

Z uciążliwym sąsiadem nikt nie mógł sobie dać rady. Nie pomagały prośby. Latem mieszkańcy uskarżają się na fetor i robactwo. Teraz doszło do nieszczęścia. W nocy ze środy na czwartek (14 na 15 stycznia) z zagraconego lokum nagle zaczęła się lać strumieniami woda. Lokale niżej i niektóre obok zostały zalane. Mieszkanie Bogdana A. było zamknięte, a właściciela nie było w domu. Żeby zatrzymać tę katastrofę trzeba było zakręcić wodę w całym pionie. – Teraz pękła rura, a co jeśli te śmieci się zapalą, albo wybuchnie gaz? Pan Bogdan od lat nie wpuszcza nikogo do środka, więc nie ma aktualnych przeglądów instalacji elektrycznej czy gazowej – słyszymy od mieszkańców.

– Ten człowiek wymaga opieki. On śpi w samochodzie, nawet teraz, przy tych mrozach. Jego dzieci akceptują taki stan rzeczy, nie interesują się nim – dodaje Łukasz Siczek.

Strażacy walczyli z pożarem śmieciarki. Tego nie było w scenariuszu ćwiczeń!

Trudny sąsiad i droga do normalności. „Mamy związane ręce”

W poniedziałek (19 stycznia) Łukasz Siczek reprezentujący mieszkańców spotkał się z prezesem spółdzielni. Było dużo emocji. – Przez tyle lat nie zrobiliście nic, dopiero teraz się za to wzięliście, jak doszło do dramatu! – zarzucał prezesowi. Dlaczego do tej pory administracja nie uporała się z tym problemem mimo skarg mieszkańców? – Zalanie to pierwsze tak ekstremalne zdarzenie. Od lat zawiadamiamy o sytuacji odpowiednie instytucje. Mamy związane ręce, bo to mieszkanie własnościowe. Idziemy na razie drogą polubowną. Uzyskaliśmy pozwolenie od pana A., że wpuści nas w poniedziałek – tłumaczył Krzysztof Sieczyński, zastępca prezesa zarządu spółdzielni Gocław-Lotnisko.

– Mieliśmy tam wejść, jednak właściciel wycofał zgodę i ustalamy z nim nowy termin. Mamy przygotowane ekipy i materiały. Jak tylko mieszkanie zostanie nam udostępnione, na koszt spółdzielni wywieziemy z niego wszystkie śmieci, wykonamy dezynfekcję i dezynsekcję, a następnie zrobimy przeglądy instalacji elektrycznej, gazowej i wentylacji. Potem będziemy monitorować sytuację, bo nic innego nie możemy zrobić. Jesteśmy też w kontakcie z opieką społeczną – zapewnia Sieczyński. 

W 2018 roku na łamach „Super Expressu” opisywaliśmy podobną sytuację. Miała ona miejsce nieopodal, przy ul. Rechniewskiego. To teren tej samej spółdzielni. Wtedy udało się sądowo wyegzekwować uprzątnięcie zaśmieconego mieszkania przez zewnętrzną firmę.

Aktualizacja

We wtorek (20 stycznia) po godz. 15 otrzymaliśmy potwierdzenie, że administracji udało się wejść do mieszkania. Teraz rozpocznie się wielkie sprzątanie.

Najważniejsze numery alarmowe. Czy znasz je na pamięć? Ten QUIZ może kiedyś uratować ci życie
Pytanie 1 z 10
999 – co to za numer?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki