Przełom w śledztwie po ćwierćwieczu
Wydział do walki z Terrorem Kryminalnym i Zabójstw Komendy Stołecznej Policji we współpracy z Prokuratura Krajową ogłosił wielki sukces w rozwiązaniu sprawy kryminalnej sprzed 26 lat. Chodzi o zabójstwo dwóch nastolatek z Radzymina, do którego miało dojść 6 sierpnia 2000 roku.
Anna K. i Marta Sz., dwie uczennice szkoły średniej bawiły się wówczas ze znajomymi z okolicznych miejscowości na festynie i były umówione na powrót do domu około godziny 23. Na miejsce spotkania z rodzicami nigdy jednak nie dotarły, a ich los pozostawał nieznany. Śledztwo w tej sprawie wobec braku rezultatów zostało ponad 20 lat temu umorzone. Jakiś czas temu do sprawy wrócili jednak mundurowi ze stołecznego „Archiwum X”. Udało im się dokonać nowych ustaleń w tej głośnej sprawie.
Pierwszy przełom w śledztwie nastąpił już dwa lata temu - zgromadzony materiał dowodowy pozwolił wtedy na przedstawienie zarzutu zabójstwa trzem mężczyznom, którzy w dniu zniknięcia pokrzywdzonych przebywali wraz z nimi i byli ostatnimi osobami, które widziały Annę K. i Martę Sz. żywe. Na wniosek prokuratora wszyscy trzej podejrzani zostali wówczas tymczasowo aresztowani na trzy miesiące.
To był zbiorowy gwałt?
W najnowszym komunikacie służby przekazały, że do sądu trafił akt oskarżenia przeciwko dwóm mężczyznom:
- Tomasz T. i Krzysztof R. oskarżeni są o zabójstwo Anny K. i Marty Sz. w związku z wielokrotnym, zbiorowym zgwałceniem pokrzywdzonych.
- Tomasz T. będzie odpowiadał w warunkach recydywy, jak się okazało w przeszłości odpowiadał już za napad ze zbiorowym zgwałceniem.
- Krzysztof R. dodatkowo odpowie za posiadanie znacznej ilości kokainy.
- Wobec trzeciego z podejrzanych w tej sprawie mężczyzny zgromadzony w sprawie materiał dowodowy nie dał podstaw do wniesienia przeciwko niemu aktu oskarżenia.
Oskarżonym grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności.
To kolejna sprawa rozwiązana w ostatnim czasie przez policyjne Archiwum X. W lipcu cała Polska dowiedziała się o zatrzymaniu 37-latka oskarżonego o zabójstwo 13-letniej Izy z Gdyni. Mężczyzna wpadł po latach dzięki śladom DNA pozostawionym na miejscu zbrodni.