Szaleńczy rajd autobusu po Ochocie. Kierowca usłyszał zarzuty

Po trzech miesiącach od dramatycznego przejazdu autobusu linii 186 przez warszawską Ochotę prokuratura postawiła zarzuty kierowcy. Czesław Ś. usłyszał szereg zarzutów, za co grozi mu kara wieloletniego pozbawienia wolności. W sprawie ustalono już 15 osób pokrzywdzonych. Kierowca nie przyznał się do zarzucanego czynu i odmówił składania wyjaśnień.

Autobus wjechał w przejście podziemne. Kierowca usłyszał zarzuty

Niemal trzy miesiące od szaleńczego raju kierowcy autobusu na warszawskiej Ochocie, prokuratura postawiła mu zarzuty. Czesław Ś. usłyszał je w piątek, 2 października. Zarzuty obejmują sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym.

Jak czytam w komunikacie Prokuratury Okręgowej w Warszawie chodzi dokładnie o „zarzut popełnienia czynu z art. z art. 174 § 1 kk w zb. z art. 177 § 1 kk w zb. z art. 157 § 2 kk w zb. z art. 288 § 1 kk w zw. z art. 11 § 2 kk”. Innymi słowy są to m.in. spowodowanie wypadku komunikacyjnego, naruszenia czynności narządu ciała powyżej siedmiu dni czy zniszczenie, uszkodzenie lub uczynienie cudzej rzeczy niezdatną do użytku. Kierowcy MZA grozi tym samym kara nawet do ośmiu lat pozbawienia wolności. 

Przeczytaj także: Groźny wypadek autobusu na Ochocie. Biegli wykluczyli główną hipotezę

- Wykonano już czynności procesowe z podejrzanym. Podejrzany Czesław Ś. nie przyznał się do zarzucanego mu czynu i odmówił składania wyjaśnień. Wobec wymienionego zastosowano środki zapobiegawcze w postaci dozoru Policji z obowiązkowym stawiennictwem 2 razy w tygodniu we właściwej jednostce policji oraz zakazu opuszczania kraju wraz z zatrzymaniem paszportu - dodaje prok. Piotr Antoni Skiba, rzecznik prasowy warszawskiej prokuratury.

Na decyzję o postawieniu zarzutów wpływ miała ekspertyza dot. stanu technicznego autobusu, opinia biegłego z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych oraz nagrania z kamer monitoringu, także wewnątrz pojazdu.

- W przedmiotowej sprawie aktualnie koniecznym jest przeprowadzenie jednorazowego badania sądowo-psychiatrycznego podejrzanego, a także uzyskanie uzupełniającej opinii toksykologicznej oraz przeprowadzenie innych czynności, koniecznych do wszechstronnego wyjaśnienia sprawy i zakończenia postępowania - dodaje prok. Skiba.

Autobus przez 60 metrów pchał samochód

Do groźnego zdarzenia doszło 5 lipca 2026 r. około godz. 18 w rejonie ronda Zesłańców Syberyjskich i Dworca Zachodniego. Autobus Solaris obsługujący linię 186 jechał ul. Bitwy Warszawskiej 1920 r. od strony ul. Grójeckiej w kierunku Alej Jerozolimskich. Według ustaleń Prokuratury Rejonowej Warszawa-Ochota na wysokości przystanku Rondo Zesłańców Syberyjskich 04 autobus zderzył się z Oplem Corsą.

Pierwsze uderzenie nie zakończyło niebezpiecznego przejazdu. Zgodnie z opisem przedstawionym przez prokuraturę Solaris zepchnął Opla o około 60 metrów w kierunku wejścia do przejścia podziemnego.

Przeczytaj także: Ratownik zginął, ratując mu życie. 60-latek spędzi za kratami niemal resztę swoich dni

Oba pojazdy znalazły się przy schodach prowadzących pod rondo. Autobus uderzył czołowo w ścianę i strop przejścia. Na miejscu rozpoczęła się duża akcja ratownicza. Strażacy musieli zabezpieczyć ciężki pojazd i wydobyć samochód osobowy z rejonu tunelu. Łącznie liczba poszkodowanych osób wyniosła 15.

Biegli wykluczyli awarię Solarisa

Jednym z najważniejszych pytań po lipcowym zdarzeniu było to, czy w autobusie zawiodły hamulce albo układy elektroniczne. Taka wersja pojawiała się bezpośrednio po wypadku. Pojazd został dokładnie zbadany. Ekspertyzę przeprowadzono między innymi w fabryce producenta w Bolechowie. Sprawdzono układ hamulcowy, kierowniczy, urządzenia pokładowe i komputery zapisujące informacje dotyczące pracy autobusu.

Biegli nie stwierdzili usterki, która mogłaby wyjaśnić niebezpieczny przejazd.

– Pojazd został oddany do fabryki w Bolechowie. Tam eksperci i biegli potwierdzili, że z autobusem, jeżeli chodzi o systemy hamowania i kierowania, jest wszystko w porządku. To na pewno nie była wina wadliwego autobusu – mówił wcześniej „Super Expressowi” Adam Stawicki, rzecznik Miejskich Zakładów Autobusowych.

Po wypadku Czesław Ś. został odsunięty od kierowania autobusami dla Miejskich Zakładów Autobusowych. Jak wcześniej ustalił „Super Express”, mężczyzna nie świadczy już usług przewozowych dla miejskiej spółki.

Przeczytaj także: Mniej pasów, więcej drzew i bez pawilonów. Krucza przejdzie ogromną zmianę

Sam uszkodzony Solaris może jeszcze wrócić na warszawskie ulice. Zależy to od zakresu zniszczeń i kosztu naprawy. MZA zapowiadało, że jeżeli przywrócenie pojazdu do ruchu okaże się ekonomicznie uzasadnione, autobus może zostać wyremontowany.

Ten proboszcz to prawdziwy duszpasterz. Nie oddamy go

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki

ROLKI