Szok! Strażnicy miejscy jedzą lody zamiast interweniować

2018-08-02 14:43

Wstyd, panowie strażnicy! Zamiast pilnować porządku i interweniować, patrol straży miejskiej siedział w radiowozie i objadał się lodami. Rozumiemy - upał. Ale dlaczego funkcjonariusze chłodzą się tak ostentacyjnie, przy włączonej „bombie” na dachu?

strażnicy miejscy

i

Autor: materiały prasowe/ Materiały prasowe

Upał rzucił się ludziom na głowy. Mieszkańcy Pragi-Południe zaobserwowali i sfotografowali taką scenkę przy ul. Szaserów: patrol straży miejskiej wjechał na deptak, funkcjonariusze otworzyli drzwi w samochodzie i chłodzili podniebienia lodami. A na dachu migał włączony sygnalizator. W tym czasie zaledwie kilkadziesiąt metrów dalej na chodniku rozłożyła się grupa pijaczków. Trzech panów urządziło sobie drzemkę blokując przejście pieszym. Przechodzący mieszkańcy nie mogli w to uwierzyć. Najwyraźniej upał przytępił i amatorów alkoholu i tych, co mają w takich sytuacjach interweniować.

- To się w głowie nie mieści! To jest właśnie straż miejska. Kiedy trzeba reagować, to ich nie ma. Ale do zakładania blokad i wlepiania mandatów są pierwsi. Przecież przechodzą tędy małe dzieci. Jak to wygląda? – mówi zbulwersowany pan Adam, mieszkaniec osiedla przy Szaserów.

Jak się okazuje patrol straży miejskiej w czasie, kiedy wcinał lody, miał rozdawać mieszkańcom wodę. Przełożeni już zainteresowali się uwiecznioną na zdjęciach sytuacją. Jakie będą konsekwencje?

- To jasne, że strażnicy nie powinni się tak zachować, choć nie jest to wielkie przewinienie. Sprawa została przekazana do przełożonego. Funkcjonariusze zostaną wezwani na rozmowę i będą musieli się wytłumaczyć - mówi „Super Expressowi” st. insp. Sławomir Smyk z wydziału prasowego warszawskiej Straży Miejskiej.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki