- W Radomiu doszło do dramatycznego zdarzenia - mężczyzna podpalił drzwi mieszkania, raniąc dwie osoby.
- Sprawca, 40-latek, oblał drzwi benzyną, a prokuratura postawiła mu zarzuty, m.in. usiłowania zabójstwa.
- Mężczyzna przyznał się do podpalenia, ale twierdzi, że nie chciał nikogo zabić.
Radom: 40-latek usłyszał zarzuty usiłowania zabójstwa
Do zdarzenia doszło 8 stycznia na ulicy Limanowskiego w Radomiu. Dyżurny Komendy Miejskiej Policji otrzymał zgłoszenie o pożarze w jednym z bloków. Na miejsce natychmiast skierowano służby ratunkowe. Jak ustalili policjanci, sprawca użył kanistra z benzyną, oblał drzwi jednego z mieszkań i je podpalił. Dwie osoby, które znały sprawcę, zostały przewiezione do szpitala z obrażeniami.
„Radomscy policjanci poza zabezpieczeniem miejsca zdarzenia zajęli się wyjaśnianiem sprawy i przyczyn tego pożaru. Na miejscu wykonane były m.in. czynności z udziałem biegłego z zakresu pożarnictwa” – informuje Justyna Jaśkiewicz z KMP w Radomiu.
Prokurator Aneta Góźdź, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Radomiu, przekazała "SE", że podejrzany podpalił drzwi mieszkania należącego do jego żony. W mieszkaniu przebywała jeszcze jedna kobieta.
Najbliższe 3 miesiące spędzi w areszcie
Kilka godzin po pożarze policja zatrzymała 40-letniego mężczyznę podejrzanego o podpalenie. Po zebraniu materiału dowodowego prokuratura przedstawiła mu zarzuty, w tym usiłowanie zabójstwa i sprowadzenie zdarzenia w postaci pożaru, który zagrażał życiu i zdrowiu wielu osób. Sąd przychylił się do wniosku śledczych o tymczasowe aresztowanie. Mężczyzna najbliższe trzy miesiące spędzi w areszcie.
- Mężczyzna przyznał się do czynu i złożył krótkie wyjaśnienia. Jak twierdzi, działał z zamiarem podpalenia, jednak nie miał zamiaru nikogo zabić - dodała prokurator.
Źródło: KMP Radom, SE