Tajemnicza śmierć 25-letniej Sylwii. Leżała w śniegu ubrana jedynie w bluzkę. Słowa zrozpaczonych rodziców łamią serce

Mówi się, że czas leczy nawet największe rany, zaś upływające lata po utracie bliskiej osoby studzą tęsknotę. Ale to nijak ma się do rodziców Sylwii (†25 l.) z Dzięciołów koło Łosic, którzy stracili ukochaną córkę już 8 lat temu. 25-latka wybrała się wtedy na dyskotekę. Po imprezie najprawdopodobniej ktoś samochodem odwoził ją do domu, ale do niego nie dotarła. Znaleziono ją zamarzniętą w polu.

Wracała z dyskoteki, nie żyje. Tajemnicza śmierć 25-letniej Sylwii

Mirosława (59 l.) i Jarosław (61 l.) nie mogą pogodzić się z okrutnym losem, który sprawił, że ich córka Sylwia straciła życie. Kiedy zimą 2016 r. 25-latka nie wróciła do domu po dyskotece, rodzina i sąsiedzi zaczęli jej szukać. Finał poszukiwań okazał się tragiczny. Młodą kobietę znaleziono martwą w polu. Sylwia leżała w śniegu ubrana w bluzkę z krótkimi rękawami przy 15-stopniowym mrozie! Nie wiadomo, jak i dlaczego tam się znalazła. - Ktoś pewnie dosypał jej jakiegoś narkotyku, zgwałcił i wyrzucił z samochodu - stwierdziła z płaczem pani Mirosława, matka zmarłej 25-latki. Kobieta i jej mąż są pewni, że Sylwia nie wysiadła z własnej woli z auta i w samej bluzce szła na skróty przez pola do domu.

Policja umorzyła sprawę

Do dziś jednak nie wiadomo, kto zostawił 25-latkę na trzaskającym mrozie, w nieznanym miejscu i bez odpowiedniego ubrania. Śledztwo w tej sprawie umorzono. - Sprawa została umorzona z braku cech przestępstwa - przekazała asp. Weronika Wujek z policji w Łosicach. Słowa zrozpaczonych rodziców zmarłej kobiety łamią serce. - Jestem już u kresu wytrzymałości, bo najgorsza jest niemoc. Nigdy nie przestanę marzyć o tym, by winni śmierci mojej córki zostali ukarani. Przecież zostawiając ją na drodze w potworny mróz, pozostawili ją na pewną śmierć - powiedział pan Jarosław, ojciec zmarłej tragicznie Sylwii.

Listen on Spreaker.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki