Tomasz Tomczykiewicz dla Super Expressu: Węgiel przestanie być wydobywany

2015-05-23 4:00 Rozmawiał Przemyław Harczuk

- Za sytuację w kopalniach odpowiadają zarządy. Ale także związki zawodowe. Karta górnicza daje pracownikom kopalń ogromne przywileje, a każdą zmianę trzeba negocjować z przedstawicielami związków zawodowych. Ze strony których zgody na tak daleko idące zmiany nie ma - mówi w rozmowie z Super Expressem Tomasz Tomczykiewicz.

"Super Express": - Na ujawnionym nagraniu rozmowy wicepremier Elżbiety Bieńkowskiej z szefem CBA Pawłem Wojtunikiem padło stwierdzenie o tym, że Platforma Obywatelska przez osiem lat miała, mówiąc delikatnie, "gdzieś" polskie górnictwo. Zgadza się pan z tą opinią?

Tomasz Tomczykiewicz: - Nie oceniam kawiarnianych rozmów.

- A gdyby miał pan odpowiedzieć na pytanie obywatela: co przez osiem lat rządów Platforma zrobiła dla polskich kopalń?

- Nadzór właścicielski nad kopalniami sprawowali ministrowie z PSL, nie PO. Ale od 2010 roku realizowane były tzw. inwestycje początkowe, w ramach których przekazano kopalniom 400 milionów złotych. Rząd PO - PSL był pierwszym, który takie inwestycje realizował.

- Ale czy, szczególnie po ujawnieniu nagrań, nie obawia się pan, że na Śląsku dojdzie do nowych ostrych wystąpień górników?

- Śląsk to nie tylko kopalnie. W perspektywie trzydziestu-czterdziestu lat węgiel w ogóle nie będzie wydobywany.

- Przecież Polska ma rekordowe złoża w Europie!

- Złoża się kurczą, mówienie o tym, że na Śląsku starczy węgla na 120 lat, to bajeczki. Należy więc szukać alternatywy dla przemysłu wydobywczego. I my to robimy.

- Takie zmiany rodzić będą poważne problemy społeczne. Jak zamierzacie je rozwiązać?

- Aby rozmawiać, musi być wola obu stron. Owszem - za sytuację w kopalniach odpowiadają zarządy. Ale także związki zawodowe. Karta górnicza daje pracownikom kopalń ogromne przywileje, a każdą zmianę trzeba negocjować z przedstawicielami związków zawodowych. Ze strony których zgody na tak daleko idące zmiany nie ma.

- Polemizowałbym. W przypadku kopalni Silesia udało się wypracować porozumienie właśnie przy dużym udziale związków zawodowych.

- Tak, ale tam prywatny inwestor wymusił na górnikach porozumienie. Wyraźnie zaznaczył, że przejmie zakład, zachowa miejsca pracy, ale górnicy muszą zrezygnować z kart górnika i przywilejów. Górnicy pod naciskiem ustąpili.

Zobacz też: Warszawska "elita" znęcała się nie tylko nad żywą krową! Świnka i królik były wcześniej