Tym razem ktoś nie odwrócił wzroku. Jeden anonimowy telefon wystarczył, żeby policjanci zapukali do drzwi mieszkania w Żyrardowie. To, co miało dziać się za nimi przez wiele miesięcy, mrozi krew w żyłach.
W mieszkaniu przebywało czworo dzieci: 11-latek, 8-latek, 2-latek oraz niemowlę, które ma obecnie zaledwie osiem miesięcy. Według ustaleń śledczych ich dramat trwał od października 2025 roku aż do czerwca tego roku. Zamiast opieki i poczucia bezpieczeństwa dzieci miały doświadczać przemocy fizycznej i psychicznej.
34-letnia matka miała bić, szarpać i kopać własne dzieci, krzyczeć na nie, nie dawać im jedzenia i potrzebnych leków.
Dwulatek miał połamane kości. Zrosły się same
Najbardziej wstrząsające są ustalenia dotyczące zaledwie dwuletniego dziecka. Maluch miał być tak dotkliwie krzywdzony, że doszło u niego do złamań kości. Nikt nie zabrał go jednak na czas do lekarza.
– 2-latek na skutek działań przemocowych doznał poważnych obrażeń ciała, m.in. w postaci złamań kości, które samoistnie zrosły się – przekazał prokurator Bartosz Maliszewski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Płocku.
O krzywdzenie dzieci podejrzany jest również 33-letni partner kobiety. Oboje są obywatelami Ukrainy. Mężczyzna także usłyszał zarzut znęcania się nad małoletnimi, którzy ze względu na swój wiek nie mogli sami się obronić.
I być może dramat trwałby jeszcze dłużej, gdyby nie ktoś, kto zdecydował się zareagować. To właśnie anonimowe zgłoszenie uruchomiło policyjną interwencję.
Dzieci zabrano z domu. Matka trafiła do aresztu
Po interwencji cała czwórka została odebrana opiekunom. Sąd Rejonowy w Żyrardowie zdecydował o umieszczeniu dzieci w pieczy zastępczej. Nadal tam przebywają.
34-letnia matka trafiła na trzy miesiące do aresztu. Jej partner pozostał na wolności, ale jest pod dozorem policji. Nie może zbliżać się do dzieci na mniej niż 100 metrów ani w żaden sposób się z nimi kontaktować. Ma też zakaz opuszczania Polski.
Sprawa wciąż nie jest zakończona. Jak ustaliliśmy, śledztwo trwa, a prowadzone w nim czynności zostały przedłużone. Kobiecie, której zarzucono m.in. znęcanie się nad dziećmi ze szczególnym okrucieństwem, grozi do 10 lat więzienia. Jej partnerowi do 8 lat.
Horror czwórki dzieci zakończył jeden anonimowy telefon. Ta historia pokazuje, jak ważna jest reakcja, gdy podejrzewamy, że komuś dzieje się krzywda. Nie bądźmy obojętni.