Otwock: Urzędnicy uwięzili mnie w domu

2011-02-11 2:20

Jak bezdusznym trzeba być, żeby zgotować choremu takie piekło?! Poruszająca się na wózku inwalidzkim Irena Soja (80 l.) nie może wyjść ze swojego mieszkania w jednym z otwockich domów, bo barierą nie do pokonania są dla niej schody.

Irena Soja mieszka w walącym się i zagrzybiałym budynku w Otwocku. - Sufit sypie mi się na głowę. W mieszkaniu jest pleśń, a ze ścian utlenia się toksyczny ksylamit, który wykorzystano podczas remontu - mówi pani Irena.

Ale to nie wszystko. Kobieta z trudem porusza się po tym mieszkaniu, a o wyjściu na dwór może zapomnieć. - Z mozołem chodzę o kulach, tracąc zdrowie, bo mój wózek nie mieści się w progach - wyjaśnia ze łzami w oczach.

Prawo w Otwocku nie działa

Pani Irena od dawna stara się o zamianę mieszkania na takie, w którym będzie mogła swobodnie poruszać się czy wyjechać na swoim wózku po zakupy. Władze miasta jednak nie wiedzą, co zrobić z tym fantem, bo w Otwocku nie buduje się mieszkań dostosowanych do potrzeb osób niepełnosprawnych, mimo że od 1995 r. prawo budowlane tego wymaga.

Edward Ździeborski (57 l.), wiceprezydent Otwocka, przyznał pani Irenie mieszkanie na parterze w nowym budynku, nie biorąc pod uwagę tego, że niepełnosprawna kobieta będzie musiała się wczołgać po schodach, by dostać się do mieszkania.

Zrobią podjazdy

- Nie mamy lokali dla osób niepełnosprawnych, dlatego trzeba będzie przerabiać lokal na koszt gminy - zapewnia spokojnie Edward Ździeborski.

Natomiast Robert Kosiński (45 l.), przewodniczący komisji mieszkaniowej mówi jasno, że pani Irena najprawdopodobniej nie dostanie obiecanego nowego mieszkania, bo PEFRON przyznaje dotacje na dostosowanie tylko starszych lokali do potrzeb osóby niepełnosprawnej. Kiedy jednak Irena Soja przeprowadzi się do nowego mieszkania, nikt nie jest w stanie powiedzieć.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki