Historię kota opisywaliśmy na se.pl we wtorek. Mieszkanka Bielan przez trzy dni próbowała uzyskać pomoc w uwolnieniu futrzaka, który wdrapał się na drzewo. Nie pomogła ani straż miejska, ani pożarna. Funkcjonariusze przekonywali kobietę, że muszą wezwać alpinistów, których przyjazd kosztuje 430 złotych. W rozmowie z "Super Expressem" służby tłumaczyły się zarządzeniem ratusza, który nie pokrywa kosztów odłowu zwierząt mających właściciela.
Ostatecznie kobieta znalazła sponsorkę, która zapłaciła za pomoc alpinistów. Okazało się jednak, że kiedy kota udało się uwolnić, uciekł do pobliskiego lasu. Właścicielka jest zrozpaczona i prosi o pomoc.
- Uciekł wycieńczony kot rasy rosyjskiej. Zbiegł w stronę puszczy Kampinoskiej, przy ulicy Groteski. Jeśli ktoś go znajdzie, proszę o kontakt. Zwierzę posiada błękitną obrożę z imieniem „Jonatan” i numer telefonu właściciela. Kot uciekł w czasie ściągania go z drzewa, nie jadł i nie pił od 3 dni - podkreśla kobieta.