Spis treści
Pan Radosław ze Zbuczyna bez dostępu do mediów
Radosław Krasuski z mazowieckiego Zbuczyna przeznaczył dorobek całego życia, by przy wsparciu bliskich postawić własne lokum. Gminni urzędnicy wydali oficjalne zezwolenie na realizację inwestycji, co początkowo uśpiło czujność mężczyzny i nie zwiastowało żadnych kłopotów.
Gdy w 2024 roku udało się zamknąć budowę w stanie surowym, inwestor chciał doprowadzić do posesji energię elektryczną, sieć wodociągową oraz kanalizację.
W tym kluczowym momencie na jaw wyszły szokujące fakty, których nikt nie zakładał w najczarniejszych scenariuszach.
W trakcie formalności ustalono, że niezbędna infrastruktura nie leży na państwowym gruncie, tylko na własności prywatnej. Sąsiedzi kategorycznie odmówili zgody na jakiekolwiek wykopy, które pozwoliłyby na doprowadzenie rur do nowego budynku. Według relacji właściciela posesji, całe zamieszanie to po prostu efekt pomyłki administracyjnej sprzed wielu lat.
Polecany artykuł:
Woda w wiadrach i agregat prądotwórczy na działce pana Radosława
Obecne realia życia na nowej działce zakrawają na absurd. Główna magistrala wodna znajduje się ledwie parę metrów od granicy posesji pana Radosława, jednak dostęp do niej pozostaje prawnie zablokowany.
Właściciel musi radzić sobie sam, nosząc pełne wiadra z sąsiednich domów, a zasilanie dostarcza mu wysłużona maszyna z dawnych lat.
– Aby mieć prąd korzystam z agregatu prądotwórczego z lat siedemdziesiątych. A wszystko biegnie o 5 metrów od granicy mojej działki – opowiada pan Radek.
Mężczyzna nie potrafi ukryć zdumienia, że wznosząc budynek całkowicie zgodnie z literą prawa, wpadł w tak potężne i trudne do rozwiązania kłopoty.
Reprezentanci władz Zbuczyna nie kryją, że obecny paraliż to pokłosie dawnych nieścisłości w dokumentach. Michał Kowal, pełniący funkcję zastępcy wójta, zaznaczył, że administracja samorządowa poznała skalę problemu stosunkowo niedawno.
– O tym że działka na której są media nie należy do nas dowiedzieliśmy się w 2024 roku kiedy to pan Radek złożył wnioski o podłączenie. Ktoś kiedyś w nieistniejącym już urzędzie zrobił błąd, który my musimy prostować - mówi Michał Kowal z-ca wójta Gminy Zbuczyn. – Aby pomóc naszemu mieszkańcowi założyliśmy sprawę w sadzie, która mam nadzieję sprawiedliwie rozstrzygnie spór i pan Radek będzie mógł podłączyć swój dom do gminnych mediów.
Pracownicy lokalnego urzędu mają głęboką nadzieję, że wyrok sądowy definitywnie przetnie ten wieloletni pat i da zielone światło na korzystanie z niezbędnych sieci wodociągowych, które leżą tuż za płotem zdesperowanego inwestora.