Chwile grozy w centrum Warszawy
Do dramatycznego zdarzenia doszło w środę rano (18 lutego) na ulicy Marszałkowskiej, na odcinku pomiędzy Placem Unii Lubelskiej a Placem Zbawiciela. Wszystko działo się błyskawicznie. Jeden z tramwajów z nieznanych przyczyn najechał na tył drugiego składu, który akurat stał na przystanku. Na miejscu błyskawicznie pojawiły się karetki, straż pożarna i policja.
Widok rozbitych pojazdów i zamieszanie w samym centrum stolicy natychmiast przyciągnęły uwagę przechodniów. Czy tej kolizji można było uniknąć?
Poszkodowani pasażerowie
Wstępne doniesienia mówiły o kilku osobach, które ucierpiały w wyniku uderzenia. Służby potwierdziły, że pomocy wymagało sześć osób. Na szczęście, mimo groźnie wyglądającej sytuacji, skończyło się na strachu i lżejszych obrażeniach. Pasażerowie doznali głównie potłuczeń i otarć, uderzając o elementy wyposażenia wagonów. Choć sytuacja była stresująca, nikomu nie stało się nic poważnego.
− Na chwilę obecną na miejscu pracują służby. Trwa akcja. Mamy informacje o kilku osobach poszkodowanych − potwierdzał Jakub Pacyniak z policji w Śródmieściu w rozmowie z Eską.
Paraliż komunikacyjny w stolicy
Kolizja wywołała ogromne zamieszanie w funkcjonowaniu komunikacji miejskiej. Zablokowany przejazd zmusił zarząd transportu do wprowadzenia nagłych zmian. Tramwaje linii 4, 10, 11, 14, 16 oraz 18, zmierzające w stronę Wyścigów i Miasteczka Wilanów, zostały skierowane na trasy objazdowe. Pasażerowie muszą uzbroić się w cierpliwość z powodu opóźnień. Służby apelują o ostrożność i wybieranie alternatywnych środków transportu do czasu usunięcia skutków zderzenia.