Puste od pięciu lat obiekty przy ulicy Dudziarskiej w końcu doczekają się wyburzenia. W skład tego owianego złą sławą kompleksu wchodziło dwieście szesnaście lokali zasiedlanych dawniej przez dłużników czynszowych oraz osoby objęte nakazem opuszczenia dotychczasowych miejsc zamieszkania. Obecnie wejścia do trzech budynków są całkowicie zablokowane cegłami. Chociaż plany likwidacji tego terenu pojawiały się już na początku 2024 roku, główną przeszkodą pozostawał brak odpowiednich środków finansowych. Samorządowi udało się jednak zabezpieczyć wymagane fundusze, a koszt całej operacji wyniesie półtora miliona złotych za całkowitą rozbiórkę opustoszałych budynków.
Zastępczyni burmistrza Pragi-Południe, Katarzyna Niwińska, potwierdziła na łamach „Super Expressu”, że wyłoniony podmiot mógłby natychmiast ruszyć z ciężkim sprzętem. „Wybraliśmy wykonawcę, który jest gotowy zacząć prace rozbiórkowe od zaraz, ale jeden z wykonawców złożył odwołanie do Krajowej Izby Odwoławczej. Mam nadzieję, że KIO szybko sprawę rozpatrzy i będziemy mogli zrealizować to zadanie. Liczę, że do końca roku bloki przy Dudziarskiej będą już przeszłością” – przekazała wiceszefowa dzielnicy. Otwartym pozostaje pytanie o przyszłe zagospodarowanie odciętej torowiskami przestrzeni.
Władze samorządowe już wcześniej kreśliły wizje dotyczące wykorzystania tego trudnego obszaru. Jak zapowiadała kilka miesięcy temu wiceburmistrz, „Zarząd dzielnicy przeznaczy działkę pod dzierżawę na zupełnie nowy cel, który będzie służył mieszkańcom naszej dzielnicy”. Do tej pory jednak urzędnicy nie podjęli ostatecznej decyzji. Dostępne dokumenty planistyczne wskazują na możliwość utworzenia tam strefy infrastrukturalnej lub wydzielenia miejsca pod pracownicze ogrody działkowe.
Historia osiedla Dudziarska na Pradze-Południe w Warszawie
Koncepcja powstania tego odizolowanego obszaru narodziła się w stołecznym ratuszu w połowie lat dziewięćdziesiątych. Urzędnicy postanowili wówczas zorganizować specjalną przestrzeń dedykowaną warszawiakom, których nie było stać na opłacanie swoich rachunków. Z czasem bloki przy ulicy Dudziarskiej zaczęły gromadzić wyłącznie osoby usunięte z innych miejskich lokali w ramach działań eksmisyjnych.
Infrastruktura w tych budynkach znajdowała się w opłakanym stanie, a lokatorzy musieli funkcjonować bez podstawowych mediów. Braki w dostawach prądu, ciepłej wody oraz niedziałające kaloryfery stanowiły tam smutną codzienność dla przebywających tam ludzi. Dodatkowym utrudnieniem pozostawało całkowite wykluczenie komunikacyjne, ponieważ przez długi czas do tej okolicy nie dojeżdżały żadne autobusy. Przez te wszystkie czynniki kompleks szybko zyskał miano stołecznych slumsów oraz odizolowanego getta. Wszechobecny zapach, zgnilizna i zagrzybienie stały się nieodłącznymi symbolami tego miejsca, które można zaobserwować w budynkach do dziś.
Nawet w okresie największej świetności tego miejsca, kiedy osiedle tętniło życiem, prawidłowa administracja zasobem mieszkaniowym graniczyła z cudem. Pustostany były nagminnie zajmowane przez dzikich lokatorów. Tacy domownicy wykorzystywali sytuację na osiedlu, by potajemnie urządzać sobie schronienie w porzuconych lokalach.
Trudno mówić po prostu o niskim poziomie życia w tym kompleksie, ponieważ panujące tam realia były wręcz nieludzkie i wielokrotnie urągały elementarnej ludzkiej godności. „Budynki osiedla przy ul. Dudziarskiej stoją puste od końca 2019 roku” – poinformował w rozmowie z mediami rzecznik prasowy urzędu dzielnicy Praga-Południe, Michał Szweycer. Stołeczni decydenci już w 2015 roku przesądzili o konieczności całkowitego wygaszenia tej problematycznej enklawy do końca 2017 roku. Ostatecznie proces relokacji przeciągnął się, a ostatni mieszkańcy wyprowadzili się stamtąd pod koniec 2019 roku.