Bezprecedensowa decyzja w "The Voice of Poland". Jurorzy złamali regulamin i ogłosili dwóch zwycięzców

Emocje w "The Voice of Poland" podczas pierwszych Bitew sięgnęły zenitu, a trenerzy musieli uciekać się do bezprecedensowych rozwiązań. W dwóch przypadkach, nie mogąc wskazać lepszego wokalisty, jurorzy złamali zasady i pozwolili przejść dalej obu uczestnikom pojedynku. To jednak nie wszystko, bo w studiu polały się nie tylko łzy szczęścia, ale i słowa surowej krytyki. Jeden z występów Michał Szpak bez ogródek porównał do spotkania na "kółku różańcowym".

Wielkie emocje i zaskakujące decyzje. Trenerzy stanęli przed trudnymi wyborami

Emocje podczas pierwszych Bitew najnowszej 17. edycji "The Voice of Poland" sięgnęły zenitu, a trenerzy musieli podejmować decyzje, które niejednokrotnie przyprawiały ich o ból głowy. Poziom uczestników okazał się tak wysoki, że w kilku przypadkach jurorzy uciekali się do bezprecedensowych rozwiązań, a w studiu padały nie tylko słowa zachwytu, ale i gorzkiej krytyki. Pierwszy przed arcytrudnym zadaniem stanął Michał Szpak, który do muzycznego pojedynku wystawił Roksanę Wierzbicką i Karolinę Jarzyńską.

Zobacz także: Zwycięzca "The Voice" wrócił na plan z przyjaciółką. Odwróciły się wszystkie fotele

Wokalistki zmierzyły się z utworem "Nareszcie" z repertuaru zespołu Męskie Granie Orkiestra. Ich występ porwał pozostałych trenerów.

- Im dalej było w las, tym bardziej czułem się pewnie, słuchając Was - chwalił Baron. - Obie macie power totalny. Obie macie zarówno pazur, jak i tę łagodność. Ja bym miała ogromny problem. Ja bym wzięła Was obie - wtórowała mu Edyta Bartosiewicz.

Ostatecznie Michał Szpak, choć przyznał, że wybór jest niemal niemożliwy, postawił na Karolinę.

Zestawiając Was ze sobą, miałem świadomość, że prędzej wyrwę sobie włosy z głowy, niż będę w stanie podjąć dobrą decyzję - przyznał.

Gorzkie słowa i nieoczekiwane zwroty akcji

Nie wszystkie występy spotkały się jednak z tak entuzjastycznym przyjęciem. Gdy na scenie pojawili się Alex Opolski i Iga Posta z drużyny Edyty Bartosiewicz, by wykonać utwór "Między ciszą a ciszą" Grzegorza Turnaua, opinie jurorów były skrajnie podzielone. Z jednej strony Kuba Badach chwalił precyzję Aleksa, z drugiej Tomson nie zostawił na uczestnikach suchej nitki.

- Odwagi nie widziałem w żadnym z Was. Jedyny odważny ruch to było, żeby Wam dać tę piosenkę - komentował decyzję Bartosiewicz. - Ja jestem mocno zawiedziony. Nie wziąłbym żadnego z Was - zakończył.

Sama trenerka miała zupełnie inne odczucia.

Mnie bardzo urzekł Wasz występ. To było coś niesamowitego - mówiła, po czym wybrała Aleksa.

Odrzuconą Igę w ostatniej chwili uratował Michał Szpak, dokonując "kradzieży". Podobnego szoku doznał Michał Szpak, słuchając wykonania piosenki "Za szkłem" przez Dominikę Siwek i Małgorzatę Sikorę z drużyny Kuby Badacha.

Ja mam wrażenie, że z takiego pop-rockowego numeru zrobiłyście taką scholę kościelną trochę. Naprawdę miałem wrażenie, że jesteśmy na kółku różańcowym i śpiewamy sobie. Nie było w tym charakteru - ocenił surowo.

Ich trener bronił jednak występu i z ciężkim sercem zdecydował, że dalej przechodzi Dominika.

Zobacz także: Wszyscy trenerzy odwrócili fotele! Kuba Badach w Julii Szarek zobaczył zawodowca. Kto jeszcze zachwycił jurorów?

Trener w kropce. "Jestem trochę rozczarowany"

Wyjątkowo trudną sytuację miał również Kuba Badach, który skonfrontował Kubę Gąsowskiego i Gosię Stępień w klasyku "Wonderwall" Oasis. Jurorzy byli zgodni, że to Gosia była "motorem napędzającym dźwięki". Michał Szpak podkreślał jej kunszt i doświadczenie sceniczne. Sam trener nie był jednak w pełni zadowolony.

- Gosiu, Ciebie poprosiłem o jedną rzecz: podaj melodię w pierwszej zwrotce tak, jak została napisana. I 3 razy powiedziałaś, że "tak, oczywiście", po czym odpalasz piosenkę i od razu lecisz w góry. I co ja mam wtedy myśleć pod kątem tego, że my mamy pracować dalej? - pytał retorycznie. - Jestem trochę rozczarowany, jestem w kropce - wyznał, ale ostatecznie to właśnie Gosię zabrał do kolejnego etapu.

Kuba Gąsowski nie pożegnał się z programem, bo w ostatniej chwili "ukradł" go Michał Szpak. Inni trenerzy poszli jeszcze dalej. Po fantastycznym duecie Zosi Kosińskiej i Agnieszki Moskwy z drużyny Tomsona i Barona, Kuba Badach złożył nietypową deklarację.

– Jestem zakochany w Twoim głosie. Słuchałem Cię porażony. (…) Chcę pracować z tą dziewczyną, która zostanie odrzucona przez chłopaków – zapowiedział.

Gdy Tomson i Baron postawili na Zosię, Kuba natychmiast wcisnął przycisk, przygarniając Agnieszkę do swojej ekipy.

Zobacz także: Baron poruszony w "The Voice of Poland". W jej głosie usłyszał kołysankę dla swojego syna

Bezprecedensowe decyzje. Dwie osoby wygrywają bitwę

W tej edycji doszło też do sytuacji wyjątkowych. Michał Szpak, oceniając występ Stasia Szewielińskiego i Beniamina Nowakowskiego, którzy zaśpiewali "Northern Attitude", nie potrafił wskazać lepszego.

- Chciałbym w tym programie pracować z każdym z Was - powiedział, po czym ogłosił, że obaj przechodzą dalej.

Na identyczny ruch zdecydowali się Tomson i Baron po występie Anny Nguyễn i Asi AZZJA Mądry. Ich interpretacja "Dirty Diana" Michaela Jacksona powaliła jurorów na kolana.

- Jestem zgruzowana absolutnie. Chłopaki po prostu jesteście mistrzami świata. Absolutny szacun, co potraficie ze swoich wykonawców wyciągnąć. Dziewczyny, wielki szacun dla waszego talentu, dla siły, dla ekspresji, dla odwagi - zachwycała się Edyta Bartosiewicz.

Trenerzy, nie mogąc wybrać jednej wokalistki, ogłosili, że obie zostają w programie. Emocji z pewnością nie zabraknie również w kolejnych odcinkach.

Zobacz także: "The Voice of Poland". Dla kogo wszyscy trenerzy odwrócili fotele? Za nami ostatnie "Przesłuchania w Ciemno"

"The Voice of Poland" 17. To wykonanie rozczuliło Barona! Wspomniał o synku
The Voice: My podajemy artystę z programu, a Ty zgadujesz która to jego piosenka!
Pytanie 1 z 10
Która piosenka należy do Rafała Brzozowskiego?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki

ROLKI