Bogusław Mec przyszedł na świat 21 stycznia 1947 roku. Był owocem miłości Niemca oraz Polki. Swoje pierwsze kroki w muzycznym świecie stawiał wraz z zespołem Szare Koty - był jego perkusistą oraz wokalistą, a zarazem liderem. Zadebiutował na łódzkiej scenie jako uczestnik Studenckiej Giełdy Piosenki, a jego talent dostrzegła publiczność. W 1971 roku został okrzyknięty zwycięzcą koncertu Debiuty na festiwalu w Opolu.
W 1972 roku Bogusław Mec stał się prawdziwie sławny - wszystko za sprawą wykonanej przez niego w Opolu piosenki "Jej portret". Utwór ten przygotowany został dla Jerzego Połomskiego, który jednak nie zdecydował się na jego wykonanie. Krótko po występie, który otworzył mu drzwi do kariery na dużą skalę, Bogusław Mec poznał kobietę swojego życia, Jolantę - pielęgniarkę. Po raz pierwszy zobaczyli się w klubie 77 w Łodzi - był wówczas 28 listopada 1972 r.
To była wielka miłość. Bogusław Mec i Jolanta pobrali się, a ich małżeństwo trwało aż do śmierci muzyka. Choć w ich życiu zdarzały się trudne momenty, żona muzyka była wyrozumiała dla jego pasji oraz pracy - muzyki, dlatego to w głównej mierze ona wychowywała ich córkę, Luizę. Wiedziała, że artysta ma do niej zaufanie - doradzała mu, szyła kostiumy, które zakładał na koncerty, a w późniejszym okresie wraz z Luizą kibicowała mężowi podczas jego występów, pomagała mu także w sprzedaży płyt i plakatów. Muzyk zawsze mógł na nią liczyć.
Przeczytaj też: Już tylko ślub łączył Cichopek i Hakiela? Te słowa wypowiedziane lata temu dawały do myślenia
Bogusław Mec nie był jednak postacią krystalicznie czystą. Spożywał duże ilości alkoholu i nie ukrywał tego, że jest leniwy, choć gdy zachodziła taka potrzeba, był w stanie poświęcić się pracy - gdy w jego rodzinie pojawiły się problemy finansowe, wykorzystując swój talent plastyczny, namalował 30 obrazów, które następnie sprzedał, by podreperować domowy budżet.
W 2000 roku Bogusław i Jolanta Mecowie przeprowadzili się do ich domu na obrzeżach Łodzi. Zaledwie rok później artysta dowiedział się, że choruje na ostrą białaczkę szpikową. Zdecydowano się na przeszczep szpiku, jednak osiem miesięcy po jego wykonaniu pojawiły się komplikacje. Od 2002 roku do ostatnich dni Bogusław Mec przyjmował morfinę, która pomagała mu uśmierzyć ból. Nie chciał jednak przyjąć do wiadomości, że cierpi na śmiertelną chorobę.
Tutaj przeczytasz pełną historię życia Bogusława Meca.
Podchodzę do życia na zasadzie: co ma być, to będzie. Oczywiście musiałem brać pod uwagę najgorsze, ale jedną z myśli było, że wreszcie będę miał spokój, że sobie odpocznę, książki poczytam. Ja bym się z tym pogodził, że trzeba odejść, ale wiedziałem, że żona tak łatwo nie pozwoli mi na to i będę musiał dalej się mordować - opowiadał w rozmowie z "Dziennikiem Łódzkim".
Mimo swojej choroby Bogusław Mec nie zwalniał tempa, w dalszym ciągu realizował się zawodowo, koncertował, nagrywał piosenki, występował w radiu i telewizji. W ostatnich latach występował w okularach przeciwsłonecznych i kapeluszu, by ukryć brak brwi, rzęs oraz włosów, których pozbawiła go śmiertelna choroba. W gorszych chwilach mógł liczyć na córkę, która specjalnie dla niego wróciła do Polski z Nowego Jorku, oraz żonę.
Zobacz także: Tu spocznie Jerzy Połomski. Grób kosztował fortunę
W 2008 roku usłyszał druzgocącą diagnozę - rak płuc z przerzutem do kręgosłupa. Oceniano, że zostały mu najwyżej dwa miesiące życia. Żona muzyka wspominała, że prosiła go wówczas o to, by wytrzymał jeszcze trochę, licząc na to, że do tego czasu uda się wynaleźć lek na śmiertelną chorobę.
Mówiłam mu: "Pamiętaj Boguś, nie możesz umierać, nie możesz mi tego zrobić. Wytrzymaj jeszcze rok, może znajdą jakieś lekarstwo…". Myślę, że ta nadzieja dała mu ogromną siłę. Widział ją też we mnie. Gdybym ja odpuściła, też by odpuścił. Dla siebie samego by nie walczył - wyznała podczas wywiadu dla "Dziennika Łódzkiego".
Gdy Bogusław Mec zorientował się, że stoi oko w oko ze śmiercią i nie uda mu się wyjść z choroby, zachorował na depresję. Jak wspominała pani Jolanta, "któregoś dnia zapadł się w sobie". Mimo to nie zamierzał rezygnować z zawodowych planów. Na trzy dni przed śmiercią wystąpił podczas koncertu z okazji Dnia Kobiet. Niestety, parę godzin po wydarzeniu u muzyka wystąpiły problemy z oddychaniem. Lekarze walczyli o jego życie po piątkowej zapaści, jednak kolejne problemy pojawiły się już dzień później, w sobotę. Bogusław Mec zmarł w niedzielę, 11 marca 2012 roku, o godzinie siódmej rano.
Wdowa po zmarłym wokaliście, która trwała przy nim do samego końca, wspomina, że w ostatnich słowach mówił, iż jest bardzo ciemno i nic nie widzi.