Edyta Herbuś nie wytrzymała presji! Tak zachowywała się wobec ukochanego
Edyta Herbuś i Piotr Bukowiecki wzięli udział w "Azja Express", gdzie musieli zmierzyć się nie tylko z wymagającymi zadaniami, zmęczeniem czy brakiem komfortu, ale przede wszystkim z własnymi emocjami. W takich warunkach trudno udawać, że wszystko jest idealne. Kamery towarzyszą uczestnikom niemal bez przerwy, a presja czasu potrafi wyciągnąć z człowieka zupełnie nieznane wcześniej zachowania.
Edyta Herbuś zdradziła, co działo się między nią a ukochanym w Azji!
Po obejrzeniu pierwszego zmontowanego odcinka widać, że Herbuś i jej partner mają między sobą wyjątkową energię. W rozmowie z "Super Expressem" tancerka i aktorka została zapytana, czy ma receptę na udany związek. Jej odpowiedź była jednak daleka od typowych porad.
Herbuś przyznała, że sama nie czuje się osobą, która powinna udzielać innym rad dotyczących związków. Udział w programie dał jej jednak coś znacznie ważniejszego - nowe spojrzenie na zaufanie. Tancerka zdradziła, że przez lata mocno kierowała się ambicją i potrzebą kontrolowania sytuacji. Perfekcjonizm, który wyniosła między innymi z wieloletnich treningów, zaczął jednak coraz bardziej wpływać na jej życie.
Ja jestem daleka od dawania rad, ale to, czego mnie nauczył ten program, to jest zaufanie do życia i zaufanie do miłości. Miłości ufałam zawsze, ale jednak moja cecha - ambicja połączona z chęcią skontrolowania wszystkiego, taki perfekcjonizm, który też z lat treningu wyniosłam, coraz bardziej zaczął doskwierać w moim życiu, więc postanowiłam, że puszczam tę rzecz, właśnie zaufania do życia, żeby ta obfitość mogła jeszcze bardziej w nim zagościć. I to zaufanie tak pięknie w tym programie wybrzmiało właśnie wtedy, kiedy kontrola była puszczana - mówi nam Edyta Herbuś.
W "Azja Express" musiała zmierzyć się z sytuacjami, których zwyczajnie nie dało się zaplanować. Nie można było przewidzieć, kogo spotka się na trasie, gdzie uda się znaleźć nocleg ani jak zakończy się kolejne zadanie. To właśnie wtedy Herbuś zaczęła rozumieć, że nie wszystko musi być pod jej kontrolą. Edyta w rozmowie z "Super Expressem" podkreśliła, że ekstremalne warunki programu pozwoliły jej zobaczyć siebie z zupełnie innej strony. Zmęczenie, stres i presja sprawiały, że emocje często brały górę.
I jest taka jedna konkurencja - tak delikatnie ze spoileru - jest taka konkurencja oparta na przysłowiach polskich i w jednym z odcinków. I tam nauczyłam się jednego przysłowia, którego nie wiedziałam, a później ono przyświecało mi jakby resztę drogi: "jak Pan Bóg dopuści, to i z kija wypuści". Przyznam, że to było dla mnie coś nowego, ale zrozumiałam, że to jest właśnie o tym, że czasem nie wiesz, skąd ta pomoc przyjdzie, jeśli jej potrzebujesz i jeżeli uwierzysz i zrobisz na nią miejsce - wyznała nam Edyta.
To właśnie w takich chwilach wychodziły na jaw także trudniejsze elementy relacji. Kiedy nie było czasu na spokojne rozmowy i ustalanie każdego szczegółu, łatwiej było o konflikt czy pretensje.
Czasami w tych najtrudniejszych momentach, kiedy wszystko wskazuje na to, że już nic się nie uda, że wszystko stracone, bo jednak będąc w trakcie tej gry, to tempo i tak wiele bodźców powoduje, że bardzo jesteśmy w to wkręceni. Teraz jak sobie oglądamy i patrzymy na to, to wydaje się, że to jest jakaś zabawa, jakaś gra. I będąc w środku tego wszystkiego i na tych limitach z każdej strony, to jest jednak taka intensywność, że przekraczasz swoje granice tak wiele jednocześnie, że zaczynasz też jakieś kawałki siebie odkrywać, które wcześniej były pozakrywane - wyznała nam gwiazda.
Zobacz także: Katarzyna Zillmann nie mogła oderwać rąk od ukochanej! Razem sprawdziły się w "Azja Express"
Udział w "Azja Express" okazał się więc dla Herbuś czymś więcej niż telewizyjną przygodą. Program zmusił ją do wyjścia ze strefy komfortu, pokazania słabości i zaakceptowania tego, że nie zawsze musi być idealnie.
Czasami wiąże się to z dużym dyskomfortem i czasami puszczasz te lejce kontroli i nie do końca ci się podoba, oceniasz to jako coś, co tak naprawdę wolałabyś schować dla siebie. Ale z drugiej strony wtedy ten autentyczny człowiek się pokazuje. Co za tym idzie, że masz prawo, stajesz przed taką decyzją, masz możliwość zaakceptowania takich kawałków nieperfekcyjnych, gdzie jesteś słaba, gdzie jesteś wykończona, gdzie właśnie straciłaś nadzieję, że nakrzyczysz też na ukochanego, bo cię zawiódł albo coś zrobił inaczej albo nie tak, jak wymyśliłaś, ale nie było czasu po prostu tego uzgodnić, bo trzeba było działać - powiedziała nam Edyta.
Rozmawiała Julita Buczek
Zobacz też: Izabella Krzan skradła show na spotkaniu uczestników "Azji Express". Wystarczyło, że się uśmiechnęła!
Zobacz naszą galerię: Edyta Herbuś mówi wprost o relacji. Nie zawsze jest perfekcyjnie?