Gwiazdor "Rancza" nie żyje

Franciszek Pieczka na ostatnich zdjęciach. Wykonano je miesiąc przed jego śmiercią

2022-09-25 13:30

Kochał go film, kochał go teatr, ale przede wszystkim kochali go widzowie. Franciszek Pieczka (†94 l.) był tytanem pracy. Jeszcze kilkanaście dni przed śmiercią wystąpił w filmie swojej wnuczki Alicji. Nie bał się śmierci, prosił jedynie Boga o to, by odejść spokojnie, bez większego bólu. W piątek jego prośby zostały wysłuchane. Wielki aktor jest już ze swoją ukochaną żoną, za którą tak bardzo tęsknił…

Miał być górnikiem, został aktorem

Franciszek Pieczka miał ogromy apetyt na pracę. Mimo sędziwego wieku, wciąż chciał grać. Przez pandemię koronawirusa musiał przystopować. Ale i tak jego dorobek jest imponujący. Aktor zagrał w ponad stu filmach, był gwiazdą wielu seriali telewizyjnych i słuchowisk radiowych, m.in. w „W Jezioranach”. Na zawsze pozostanie jednak Gustlikiem z serialu „Czterej pancerni i pies”.

Franciszek Pieczka wychował się w rodzinie górniczej, jako najmłodszy z siedmiorga rodzeństwa. Miał iść w ślady ojca i pracować pod ziemią. - Moi rodzice nie wyobrażali sobie, że mógłbym zostać komediantem. Na Śląsku ludzie twardo stąpali po ziemi. A dla mojego ojca aktorzy to byli artyści głodu - wspominał. W kopalni wytrzymał rok, zrezygnował z obawy przed pylicą. Na Uniwersyteckim Studium Przygotowawczym w Katowicach dostrzeżono jego talent aktorki i tak zaczęła się jego przygoda z aktorstwem. W 1954 roku zadebiutował w „Pokoleniu” Andrzeja Wajdy (†90 l.).

Zobacz: Widzowie pokochali go za rolę Gustlika w "Czterech pancernych i psach". Franciszek Pieczka zagrał w ponad 100 filmach

Z powodzeniem próbował swoich sił na zagranicznym rynku, występując m.in. w niemieckich i węgierskich filmach. To jednak teatr był jego miłością. - Choć popularność przyniosły mi film, serial telewizyjny i kino, to mimo wszystko dla każdego aktora teatr jest zazwyczaj najważniejszy. Od początku miałem szczęście do ciekawych ról – opowiadał. Szerszej publiczności przypomniał o sobie rolą Stacha Japycza w „Ranczu”. Ale nie sposób nie wymienić też ról w „Jańciu Wodniku”, „Ziemi obiecanej”, „Chłopach”, czy „Potopie”. Według naszej wiedzy, w zaplanowanej kontynuacji "Rancza" miał być ważną postacią. Niestety, nie doczekał początku zdjęć…

Życie rodzinne

W 2004 roku na aktora spadł prawdziwy cios. Zmarła jego ukochana żona Henryka (†71 l.) z która spędził 50 lat. Do końca nie mógł się pogodzić z jej śmiercią.

Na każdym kroku widzę jej rękę. Że tutaj to zrobiła. Że tu coś położyła. Otwieram szufladę, a tam jej ręką zapisane kartki. Życie jest krótkie, a człowiek się kłóci o bzdety. Dziś myślę: "Po co?". Trzeba było raczej mówić więcej dobrych słów. Zostaje żal do siebie i do czasu. Żona była młodsza o pięć lat, a odeszła wcześniej. To ja chciałem umrzeć pierwszy. Odeszła w kwietniu, a w grudniu mieliśmy obchodzić złote gody - mówił z żalem.

Swojej śmierci się nie bał. Czekał na spotkanie z ukochaną… - Ja się śmierci nie boję. Ja swoje przeżyłem. Już nie mam jakichś aspiracji ani życiowych, ani osobistych, ani zawodowych. Tylko proszę Boga, żeby odejść w miarę spokojnie, bez boleści. No i żeby później spotkać się z małżonką. Tam, na górze. Może już przygotowała dla mnie jakie przyjęcie? To by było fantastyczne! - mówił w książce „Jak mieć w życiu frajdę”.

Po śmierci żony zamieszkał z synem i synową. Przez pandemię koronawirusa przestał grać, w rozmowie z nami opowiadał, że czas na przerwę i odpoczynek. Nie trwały one długo. Na prośbę wnuczki, zagrał w jej krótkometrażowym filmie. Kilkanaście dni później odszedł… We wspomnieniach kolegów pozostał człowiekiem, który "zawsze był sobą".

Zobacz: "To ja chciałem umrzeć pierwszy". Łamiące serce wyznanie Franciszka Pieczki

W galerii zobaczycie ostatnie zdjęcia Franciszka Pieczki:

Sonda
Czy "Ranczo" powinno być kontynuowane?
Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE
Nasi Partnerzy polecają