Kazik Staszewski w pierwszym wywiadzie po skandalicznym koncercie. Tak muzyk opowiada o problemach zdrowotnych

2026-04-09 9:03

Niezwykle szerokim echem w polskiej przestrzeni publicznej odbił się koncert zespołu Kult, który miał miejsce pod koniec listopada ubiegłego roku. Lider grupy, Kazik Staszewski, pojawił się na nim w wyjątkowo złej formie, a w dłuższej perspektywie okazało się, że artysta zmaga się z poważnymi problemami zdrowotnymi. Dopiero teraz muzyk zdecydował się udzielić wywiadu, w którym opowiedział o tym, co działo się w jego życiu w ostatnich miesiącach.

Końcówka 2025 roku w pewnym stopniu należała do Kazika Staszewskiego i zespołu Kult - rzecz w tym, że nie w pozytywnym tych słów znaczeniu. Przypomnijmy: 29 listopada grupa grała koncert w Zielonej Górze, który był następnie szeroko komentowany w przestrzeni publicznej. Powodem tego był stan, w jakim lider pojawił się na scenie. Kazik bełkotał, mylił setlistę i teksty piosenek, tracił wątki mówiąc do publiczności. Bardzo szybko fani zaczęli oskarżać artystę o to, że ten występował pod wpływem, w końcu sam Staszewski wydał oświadczenie, w którym wyjaśnił, że tego dnia bardzo źle się czuł i rzeczywiście sięgnął po alkohol. Muzyk zapowiedział także, że planuje ograniczyć działalność sceniczną, gdyż, jak stwierdził, "stał się karykaturą samego siebie". Wszystko to było jednak dopiero początkiem całej serii wydarzeń.

Kazik Staszewski: ojciec chciał, żebym się nie urodził | Mellina

Problemy zdrowotne Kazika Staszewskiego

Kilka dni po pokazie w Zielonej Górze Kult miał zaplanowane dwa występy na Teneryfie. Niestety, na dzień przed pierwszym okazało się, że Kazik trafił do szpitala na OIOM na Wyspie z podejrzeniem sepsy. Muzyk nie ukrywał, że w tym momencie z jego zdrowiem było krucho i niewiele brakowało, by nie dożył kolejnego dnia. Zaplanowane występy na Tenerfie doszły do skutku, jednak bez wokalisty na scenie, zapisując się tym samym w historii Kultu jako pierwsze, gdzie coś takiego miało miejsce. Sam zespół poinformował w końcu, że nie będzie występował w pierwszych miesiącach 2026, dając tym samym czas swojemu liderowi na dojście do siebie. Z czasem jednak do przestrzeni publicznej zaczęły trafiać informacje o nowych zaplanowanych na ten rok występach formacji - chociażby na festiwalu Rockowizna czy w ramach Męskiego Grania.

Okazuje się, że tych koncertów będzie więcej! Zdradził to w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim sam Kazik, zapowiadając na koniec listopada tego roku powrót Kultu na Teneryfę! W pierwszym wywiadzie od pamiętnych wydarzeń pojawiło się jednak dużo więcej wątków - w tym także samego występu w Zielonej Górze.

Super Express Google News

Kazik Staszewski przyznał, że wyszedł na scenę pod wpływem alkoholu

Temat niesławnego koncertu pojawia się już na samym początku wywiadu. Kazik przyznaje, że sam fakt, iż zdecydował się wyjść na scenę to ogromny błąd, którego wciąż żałuje. Muzyk wyjaśnia jednak okoliczności, które doprowadziły do całej sytuacji.

Staszewski wspomina, że już od jakiegoś czasu przed tym konkretnym występem zmagał się z ogromnym bólem brzucha, który tylko narastał. Przyznał, że choć powinien, to nie udał się do lekarza, nie powiedział o tym nawet swojej żonie, zaczął natomiast ponownie pić alkohol. Kazik opowiada, że obecnie w obozie Kultu panuje zasada, zgodnie z którą przed koncertem przeprowadzane są alkotesty. Jak mówi jednak, te nie były przeprowadzane przez jakiś czas jesienią ze względu na nieobecność menedżera. Choć ten był już obecny w Zielonej Górze, to Kazik i tak pozwolił sobie na, jak sam stwierdził, kilka shotów, dokładnie cztery, whisky. To właśnie spożycie mocnego alkoholu doprowadziło do sytuacji, która kolejno znalazła się na językach całej Polski.

Kazik zapewnia, że pamięta, co działo się na koncercie, był świadomy też tego, że ludzie wychodzili z występu i zdawał sobie sprawę z tego, że doprowadził do wielkiego dramatu.

Jesteśmy w listopadzie, mnie już boli coraz bardziej, ale zajmę się tym, gdy już się to wszystko skończy. [...] Ostatni raz, gdy u Ciebie byłem, to była pełna abstynencja, ale tej jesieni było już tak, z jednej strony stresująco, nie mówię, że zacząłem się wspomagać alkoholem, jak tych bóli dostałem, to się już wcześniej zaczęło. Jakbym tak radykalnie do tych zakazów podchodził, które sobie sam wyznaczyłem, to by tego nie było. Ale ja zluzowałem [...]. Z czasem, gdy ten ból mi dokuczał, to ten alkohol też robił dobrze. Znaczy, na drugi dzień znowu się pojawiał - i coraz bardziej, coraz bardziej. [...] W połowie listopada to już było bardzo dokuczliwe. [...] Pamiętam, że siedziałem w hotelu i zwijałem się z bólu i okazało się, że przesadziłem - wyszedłem na scenę w stanie kompletnie nie nadającym się do wyjścia na scenę. [...] Miałem świadomość, że to jest dramat - opowiada Kazik Staszewski u Bogdana Rymanowskiego.

Problemy zdrowotne ikony polskiego rocka

Dalej Kazik opowiada, że na pobycie w szpitalu na Teneryfie się nie skończyło. Ból i złe samopoczucie z czasem wróciły, a on sam kontynuował leczenie także w Polsce i po raz kolejny znalazł się na pewnym jego etapie na granicy życia i śmierci. W rozmowie z Bogdanem Rymanowskim Staszewski szerzej opisuje to, co działo się podczas pobytu na OIOM-ie na Teneryfie, zdradził, że przez ostatnie miesiące ani myślał o komponowaniu i choć planuje powrót na Wyspę, to ma w związku z tym spore obawy. Te towarzyszą mu także w kontekście nadchodzącego powrotu po kilku miesiącach na scenę, czego jednak sam Kazik nie może się też doczekać. Muzyk zapowiada równocześnie, że koncerty będą krótsze, a on sam będzie zdecydowanie mniej aktywny podczas występu.

Sonda
Lubisz Kazika Staszewskiego?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki