Kim Kardashian przyzwyczaiła fanów do oryginalnego podejścia do mody. Gwiazda częściej się rozbiera, niż ubiera, więc z roku na rok coraz trudniej jej zaskoczyć fanów wymyślną kreacją. Trzeba przyznać, że na tegorocznej gali MET zawiesiła poprzeczkę naprawdę wysoko.
Celebrytka przyszła na czerwony dywan… cała mokra. Spokojnie, to tylko umiejętnie dobrane sztuczne kryształki imitujące krople deszczu, ale i tak efekt jest piorunujący. Kim uczesała się na mokrą włoszkę i założyła opinającą kreację, która marszczyła się w krytycznych fragmentach jej ciała.
Cielista sukienka odsłoniła prawie wszystko: gigantyczny biust Kardashianki i imponujących rozmiarów pupę. Materiał zbiegał się między pośladkami, tworząc efekt „przylepienia się” do ciała celebrytki. Kim pochwaliła się też bardzo wąską talią, co natychmiast wywołało komentarze na temat operacji plastycznej gwiazdy. Podobno, o czym zapewnia trenerka Kardashianki, to czysta natura i efekt sportowego wysiłku… Wierzycie w to?