Paweł Małaszyński szybko stał się jednym z amantów polskiej kinematografii. Wystąpił w wielu filmach o miłości. Ostatnio dał się poznać w nowej roli w serialu "Belle Epoque". Małaszyński od 13 lat jest również frontmanem rockowego zespołu Cochise. Zanim jednak osiągnął sukces, był zwykłym chłopakiem z Białegostoku. Jak wspomina swoją młodość?
Okazuje się, że jako nastolatek z Podlasia marzył o kinie i muzykowaniu. - Zawsze chciałem robić jedno i drugie - wyznał na łamach "Vivy". - Jako młody chłopak marzyłem, pijąc wino na krawężniku w Białymstoku, o takim komforcie - powiedział Małaszyński. To właśnie kino i muzyka miały ogromny wpływ na kształtowanie się przyszłego gwiazdora. - Grunge stał się kluczem do wszystkiego i zainspirował wielu ludzi - mówił o gatunku, który kochał jako nastolatek, czyli zespołu Nirvana. - Z drugiej strony uciekałem ze szkoły do kina, gdzie doświadczałem innej już, filmowej nirwany - tłumaczy swoje młodzieńcze fascynacje.
Też piliście w młodości wino na ulicy?