W listopadzie 2016 roku pod domem Ryszarda Rynkowskiego doszło do incydentu, który skończył się interwencją policji. Muzyk wymachiwał bronią, grożąc, że popełni samobójstwo. Policja zatrzymała Rynkowskiego i zawiozła go do izby wytrzeźwień, skąd trafił do szpitala psychiatrycznego. Chociaż menadżer i żona artysty, tłumaczyli, że Ryszard miał po prostu słabszy dzień, policja była nieugięta. Rozpoczęto śledztwo, tym bardziej, że w domu muzyka znaleziono kolejne sztuki broni palnej.
Według informacji magazynu "Twoje Imperium", Rynkowski złożył zeznania w Brodnickiej prokuraturze. - Pan Ryszard R. złożył zeznania, z których wynika, że nikt go nie namawiał, nikt mu nie pomagał, ani nikt nie przysłużył się do tego, że takie zdarzenie miało miejsce - mówi w tygodniku prokurator Alina Szram. Rynkowski może dostać karę z artykułu 51 Ustawy o broni i amunicji. Grozi mu do tysięcy złotych grzywny oraz konfiskata broni i cofnięcie pozwolenia na nią. Jeśli broń znaleziona w posiadłości Rynkowskiego okaże się nielegalna, piosenkarz może trafić nawet do więzienia. Prawdopodobnie sąd zaleci również obowiązkową psychoterapię dla całej rodziny.