Sylwester Wardęga prowokował policję i to nagrywał! Ukarali go, bo zjadł telefon

2015-02-19 10:13

Zakpił z policji, a teraz musi zapłacić 1500 złotych kary. Znany internetowy prowokator Sylwester Wardęga (25 l.) został ukarany przez Sąd Rejonowy w Warszawie za zjedzenie ciasteczkowego telefonu. Film ośmieszający stołeczną policję obejrzało ponad 6 milionów osób, ale odbił się czkawką jego twórcy.

Wardęga to popularny internetowy prowokator, który swoje akcje nagrywa i zamieszcza w serwisie youtube.com. Widzowie mogli podziwiać, m.in. jak "trenował policję". Pił piwo w miejscu publicznym, a gdy policjanci chcieli mu wlepić mandat, uciekał, zostawiając zasapanych funkcjonariuszy daleko w tyle. Prowokator tłumaczył, że chciał w ten sposób obnażyć brak sprawności fizycznej stołecznych stróżów prawa. Światową sławę przyniósł mu jednak filmik, gdzie przebrał psa za wielkiego pająka i straszył nim ludzi. To wideo pokazywała nawet amerykańska stacja NBC News, a na youtube.com obejrzało go 131 milionów internautów.

Zobacz: Wardęga opowiada o swoim sukcesie. Na co przeznaczy pieniądze, które zgarnął za "pająkopsa"?

Nie wszystkim jednak podobają się produkcje Wardęgi. Szczególnie policji, która jest częstym obiektem jego prowokacji. W lutym 2014 roku nagrał filmik, w którym jadąc autem, udawał, że rozmawia przez telefon. Funkcjonariusze go zatrzymywali i nagle stawali jak wryci, bo okazywało się, że Wardęga... zjada telefon. Oczywiście nie był to normalny aparat, a ciastko w tym kształcie.

- Od kiedy jedzenie ciastek jest karalne? - pytał prowokacyjnie. Część z funkcjonariuszy się śmiała, a inni potraktowali to poważnie i znaleźli paragraf, by ukarać dowcipnisia. Sprawa trafiła do sądu. We wtorek Wardęga został ukarany zgodnie z artykułem 66 Kodeksu wykroczeń. Brzmi on: "Kto ze złośliwości lub swawoli, chcąc wywołać niepotrzebną czynność fałszywym alarmem, informacją lub innym sposobem, wprowadza w błąd instytucję użyteczności publicznej albo inny organ ochrony bezpieczeństwa, porządku publicznego lub zdrowia, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny do 1500 złotych".

- Taka kara może być za wysoka i nie wiem, czy jest zasadna w tym przypadku. Pan Wardęga może się oczywiście od wyroku odwoływać. Inna sprawa, że trzymając ciastko lub nawet laptopa przy uchu, możemy stwarzać niebezpieczeństwo w ruchu drogowym, co oczywiście trzeba byłoby udowodnić w sądzie - mówi mec. Dariusz Lasocki.

ZAPISZ SIĘ: Codziennie wiadomości Super Expressu na e-mail

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki