Na pewnym etapie swoich koncertów Metallica wprowadziła stały już segment, podczas którego basista i gitarzysta zespołu grają w danym kraju, w którym występują utwór uznawany w tym miejscu za klasykę. To dzięki temu projektowi doczekaliśmy się już czterech wykonań kompozycji typowych dla rodzimego rocka: Wehikułu Czasu Dżemu, Snu o Warszawie Czesława Niemena, Kocham Cię, kochanie moje Maanamu oraz teraz, na występie w Chorzowie w maju tego roku Chcemy być sobą Perfectu.
Nie jest tajemnicą fakt, że to nie muzycy sami na własną rękę dokonują wyborów rodzimej klasyki. Od lat już swój udział w tym ma mieszkający od ponad 20 lat w San Francisco Polak, Tomasz Włodarczyk, który przyjaźni się z basistą Metalliki, Robertem Trujillo, który wyśpiewuje covery w różnych językach na całym świecie. Jak wyglądają ich przygotowania w przypadku polskich utworów?
"Snake Pit" i scena 360 stopni. Tak Metallica zmieniła stadionowe koncerty:
Jak współpracuje się ze światową legendą metalu?
Szerzej o współpracy z Metalliką w wywiadzie dla portalu Gazeta.pl opowiedział sam zainteresowany. Pan Tomasz Włodarczyk zdradził kulisy swojej znajomości z basistą grupy, wspomniał słynne już wykonanie Snu o Warszawie zdradzając, że muzycy do dziś wspominają ten moment, i opisał, jak dokładniej wygląda proces wyboru kompozycji, którą ta mogłaby opracować do wykonania na koncercie.
Włodarczyk zwrócił uwagę na kilka istotnych w tym kontekście aspektów. Po pierwsze, musi to być utwór, który będzie można zaaranżować tylko na bas i gitarę, do tego musi być na tyle znany, by być w stanie porwać stadion - a w tym wszystkim jego polski tekst, a przynajmniej jego fragment, musi być na tyle prosty, by dało radę stworzyć jego foniczny zapis zrozumiały dla śpiewającego go później Roberta Trujillo. Jak opowiada, już stricte w kontekście Chcemy być sobą:
Usiadłem sobie na tym promie przy stoliczku, przesłuchałem piosenkę i zacząłem rozpisywać polskie słowa. Składałem je z podobnie brzmiących do naszych dźwięków angielskich zwrotów. Ale takich, które łatwo byłoby wymówić Robertowi. To była baza, na której potem wspólnie pracowaliśmy - Tomasz Włodarczyk dla Gazeta.pl.
Jak opowiada przyjaciel Metalliki, ta rozpoczyna przygotowania do lubianego przez publikę segmentu na wiele miesięcy przed startem trasy. Jak mówi, w kontekście tegorocznego występu w Chorzowie Robert Trujillo skontaktował się z nim już kilka miesięcy temu, a do pierwszego spotkania na przećwiczenie tego doszło w lutym.
Jak doszło do tego, że tym razem w słynnym "Kotle Czarownic" basista i gitarzysta porwali zebraną publiczność właśnie jednym z najbardziej rozpoznawalnych klasyków grupy Perfect? Jak mówi Tomasz Włodarczyk, tym razem miał wyjątkowo ciężki orzech do zgryzienia, gdyż zależało mu na tym, aby śladem poprzednich kompozycji postawić na coś, co już od pierwszego akordu wprawi publikę w euforię, a do tego będzie znaczące pod kątem tekstowym. Stąd też ostatecznie jego wybór padł na Chcemy być sobą, gdyż: "To międzypokoleniowa piosenka, która dodawała ducha wszystkim już od 1981 roku". Basista zaśpiewał jej pierwszą zwrotkę i refren, po czym ponownie wrócił do początkowej strofy.
Co ciekawe, Robert Trujillo miał być początkowo przekonany, że w Chorzowie zaśpiewa tym razem inny ikoniczny hymn Perfectu, Nie płacz Ewka. Po wszystkim już basista Metalliki miał napisać do swojego przyjaciela zadowolony z tego, że cały występ poszedł w pełni po jego myśli.