Jan Frycz pracował do końca. Nie pozwolił, aby okrutna choroba odebrała mu sens życia. Dlatego legendarny aktor jeszcze niedawno pojawiał się na scenie i pracował nad kolejnym spektaklem. 15 sierpnia zmarł w wieku 72 lat. Teraz już wiadomo, kiedy pożegnają go rodzina, przyjaciele, środowisko artystyczne i fani. Jego syn Michał przekazał "Faktowi" konkretną datę i miejsce uroczystości.
Jan Frycz pracował do ostatniej chwili
Jan Frycz zachwycał publiczność filmową i teatralną przez 50 lat. Debiutował w 1976 roku w filmie telewizyjno-fabularnym "Zielone-minione", by przez kolejne lata zachwycać widzów. W 2026 roku zagrał w filmie "Król dopalaczy" oraz w "Wandzie" - działo nadal jest w produkcji, na ekrany wejdzie w 2027 roku. Wystąpił także jako "głos w tle" w spektaklu telewizyjnym "Stan podgorączkowy".
Czytaj także: Ostatni wywiad Jana Frycza. Te słowa poruszają dziś jeszcze bardziej
Informacja o jego śmierci poruszyła nie tylko rodzinę i artystów, ale i miliony wiernych widzów. Tragiczną informację przekazał 17 sierpnia 2026 Teatr Narodowy. Niedługo potem pojawiły się pierwsze informacje dotyczące pogrzebu. Teraz znana jest data uroczystości.
Państwowa ranga pożegnania Jana Frycza
"Super Express" dotarł do informacji dotyczących ostatniego pożegnania artysty. Jan Frycz będzie miał pogrzeb państwowy. Informację tę potwierdziło Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
Teraz już wiadomo, że uroczystości pogrzebowe Jana Frycza odbędą się 7 września 2026 r. o godz. 11.00 na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie. To właśnie tam bliscy, przyjaciele, koledzy z teatru oraz wielbiciele talentu aktora będą mogli pożegnać go po raz ostatni.
Wielki talent do ostatniej sekundy
Jan Frycz do końca pozostawał aktywny zawodowo, mimo poważnych problemów zdrowotnych. Aktor przechodził chemioterapię, ale nie zrezygnował z pracy. Jeszcze w maju występował w Teatrze Narodowym, a na kilka dni przed śmiercią uczestniczył w próbach do "Orestei" w reżyserii Luka Percevala.
Jan Frycz był aktorem niezwykle wszechstronnym. Potrafił wcielać się zarówno w role dramatyczne, jak i charakterystyczne, a jego nazwisko przez lata było gwarancją aktorskiej jakości. Wiadomość o jego odejściu wywołała falę wspomnień. Przyjaciele, współpracownicy i widzowie przypomnieli jego najważniejsze role i spędzone z nim chwile. Pięknie pożegnali tatę w mediach społecznościowych, Olga Frycz - aktorka oraz syn Michał.
Pozostawiłeś po sobie tak wiele dobra, piękna i życiowej sztuki. Byłeś dla mnie Ojcem, który mnie rozumiał. Ojcem, który potrafił zadzwonić co chwilę tylko po to, żeby zapytać: „Jaka sytuacja na horyzoncie?”. Tym jednym zdaniem zawsze dawałeś mi poczucie, że jesteś obok.Nauczyłeś mnie walczyć o siebie, nie poddawać się i iść przez życie po swojemu. Dzisiaj wiem, że wiele z tego, kim jestem, zawdzięczam właśnie Tobie.Nie puścimy już razem drona ani modelu. Nie polecimy już awionetką nad Tatrami. Nie zrealizujemy wszystkich naszych planów, nie odbędziemy wszystkich rozmów, które jeszcze miały się wydarzyć.Ale będziemy dalej puszczać nasze wspólne marzenia i myśli. Będę je niósł ze sobą przez całe życie.Dziękuję Ci, Tato, za 36 lat mojego życia i naszego wspólnego życia. Za Twoją obecność, za rozmowy, za śmiech, za lekcje, za wszystko, czego nauczyłeś mnie o życiu.Jan Frycz15.05.1954 – 15.08.2026Leć w dal, Tato.Graj swoje spektakle w niebie.A kiedy już ucichną wszystkie brawa, odpoczywaj w spokoju i ciszy.Kocham Cię.Twój syn,
Michał.
Zobacz także: 36-letnia aktorka zmarła niespodziewanie. Zostawiła fortunę. Co z testamentem?