Fenomen Stanisław Tymińskiego. Jego "czarna teczka" na zawsze zapisała się w historii

2026-03-28 5:00

Stanisław Tymiński, enigmatyczny przybysz zza oceanu, który w drugiej turze wyborów prezydenckich stanął w szranki z Lechem Wałęsą, zdołał zdobyć poparcie ponad 3,5 miliona Polaków. Jego nagłe pojawienie się na scenie politycznej w 1990 roku było jednym z najbardziej zaskakujących wydarzeń w historii polskiej transformacji.

  • Stanisław Tymiński, nieznany biznesmen z zagranicy, niespodziewanie wyeliminował Tadeusza Mazowieckiego w pierwszej turze wyborów prezydenckich w 1990 roku, stając się głównym rywalem Lecha Wałęsy, co było zaskoczeniem w kontekście "wojny na górze" między Wałęsą a Mazowieckim.
  • Tymiński w kampanii posługiwał się tajemniczym wizerunkiem, obietnicami szybkiego dobrobytu i "czarną teczką" (której zawartości nigdy nie ujawniono), co w połączeniu z intensywnymi atakami medialnymi (zarzucano mu niepoczytalność i przemoc domową, za co TVP musiała go później przeprosić) budowało jego kontrowersyjną popularność.
  • Dziesięć lat po wycofaniu się Tymińskiego z polityki, Bogusław Bagsik i Andrzej Gąsiorowski (twórcy Art-B) ujawnili, że to oni, z inicjatywy "różnych ośrodków władzy", stali za jego usunięciem z polskiej sceny politycznej, inwestując w to około trzy miliony dolarów.

Przed pierwszą turą wyborów prezydenckich, zaplanowanych na 25 listopada 1990 roku, uwagę opinii publicznej pochłaniał zacięty spór między Lechem Wałęsą a Tadeuszem Mazowieckim, nazywany "wojną na górze". W tym politycznym zgiełku nikt nie spodziewał się, że na scenie pojawi się postać, która zrewolucjonizuje układ sił. Obok wspomnianych gigantów, a także Włodzimierza Cimoszewicza, Leszka Moczulskiego i Romana Bartoszcze, w wyborach wystartował Stanisław Tymiński. Promowany jako młody, dynamiczny biznesmen, wolny od krajowych konfliktów politycznych, a sam siebie określający mianem "niezależnego", Tymiński szybko zyskiwał popularność. Pomimo licznych przeszkód, po pierwszej turze wyborów niespodziewanie wyeliminował Tadeusza Mazowieckiego i stanął do decydującej rozgrywki z Lechem Wałęsą.

Powstanie Partii X

Dzień po pierwszej turze, 10 grudnia 1990 roku, Tymiński ogłosił powstanie Partii X. Jej członkowie, liczący wówczas około 8 tysięcy, określali się jako "trzecia siła", odcinając się od tradycyjnego podziału na prawicę i lewicę. Oficjalna rejestracja partii nastąpiła 13 marca 1991 roku.

Stanisław Tymiński, urodzony w mazowieckiej wsi i z wykształcenia technik elektronik, spędził znaczną część życia za granicą. Jego podróż wiodła przez Szwecję i Kanadę, by ostatecznie osiąść w Peru, gdzie zbudował niewielkie imperium finansowe, obejmujące restaurację i telewizję kablową. Tam też poślubił Peruwiankę.

Tajemnicza teczka 

W trakcie kampanii prezydenckiej w Polsce, Tymiński pojawił się niemal "znikąd", kreując się na tajemniczego biznesmena z Ameryki. Jego wizerunek często uzupełniał enigmatyczny uśmiech lub wąż boa owinięty wokół szyi. Nieodłącznym elementem jego publicznych wystąpień była również czarna teczka, rzekomo zawierająca kompromitujące materiały na temat Lecha Wałęsy. Choć Tymiński prezentował ją publicznie, m.in. podczas wspólnej konferencji prasowej z Wałęsą, jej zawartość nigdy nie została ujawniona.

Już na jednej z pierwszych konferencji prasowych Tymiński składał odważne obietnice: "za trzy lata będziemy żyć w dobrobycie, a za miesiąc odczujemy wymierzalną poprawę", pod warunkiem zastosowania się do recept zawartych w jego książce.

Kontrowersje

Jeszcze przed pierwszą turą wyborów Stanisław Tymiński stał się celem ostrych ataków medialnych. Pojawiły się sugestie, że jego kandydatura może narazić Polskę na "pośmiewisko świata". Zarzucano mu niejasne powiązania z przeszłością, w tym tajemnicze wizyty w Libii, które później okazały się nieprawdziwe.

Przed drugą turą wyborów, media ponownie uderzyły w Tymińskiego, tym razem oskarżając go o przemoc domową. W programie wyemitowanym przez TVP sugerowano, że bije żonę i głodzi dzieci, powołując się na relacje współpracowników z Kanady i sąsiadów. Tymiński skierował sprawę do sądu, a TVP ostatecznie musiała go przeprosić.

W mediach i opinii publicznej Tymiński był często wyśmiewany i określany niepochlebnymi epitetami, takimi jak "peruwiański szaman", "znarkotyzowany maniak" czy "człowiek, który spadł z bambusa". Antoni Dudek w swojej książce "Pierwsze lata III Rzeczpospolitej", cytowany przez "Politykę", pisał o tych określeniach. Niektórzy specjaliści posuwali się jeszcze dalej. "Polityka" donosiła, że "fachowcy zauważyli, że z tego, co i jak Stan mówi, wyłania się postać osoby niepoczytalnej, z mieszanką megalomanii i groźnej, choć groteskowej manii prześladowczej". Psycholog Andrzej Samson w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" stwierdził, że Tymiński jest "głęboko zaburzony" i ma "osobowość paranoidalną".

Powrót do polityki

Piętnaście lat po przegranych wyborach Stanisław Tymiński ponownie wystartował w wyborach prezydenckich. Uzyskał wówczas 23 545 głosów, zajmując dziewiąte miejsce spośród dwunastu kandydatów. W drugiej turze tamtych wyborów Lech Kaczyński pokonał Donalda Tuska. 1 września 2010 roku Stanisław Tymiński ogłosił wycofanie się z działalności politycznej.

Dziesięć lat później, w rozmowie z "Faktem", Bogusław Bagsik i Andrzej Gąsiorowski, twórcy spółki Art-B i bohaterowie słynnej afery, ujawnili zaskakujące kulisy zniknięcia Stanisława Tymińskiego z polskiej polityki. Stwierdzili, że to oni, z inicjatywy "różnych ośrodków władzy", stali za jego usunięciem.

- Postaraliśmy się, żeby zniknął z życia politycznego. Udało się nam to skutecznie - przyznał Bogusław Bagsik. - Pożegnanie się z panem, którego stara esbecja chciała nam podać na tacy jako nowego Mesjasza, wcale nie wymagało od nas zainwestowania dużych pieniędzy. Może jakieś trzy miliony dolarów - dodał.

Stan Tymiński w Kanale Zero

Ostatnio Stanisław Tymiński pojawił się w Kanale Zero, wspominał między innymi swoje wystąpienie w wyborach prezydenckich na początku lat 90., gdzie z nieznanego kandydata dostał się do drugiej tury, przegrywając z Lechem Wałęsą. Wybory te określa jako walkę z "frakcją żydowską" i "Gazetą Wyborczą", która miała na celu jego dyskredytację i zniweczenie polskich interesów. Opowiedział, że do kandydowania przekonał go poseł Andrzej Kern. Początkowo przyjechał do Polski we wrześniu 1990 roku na promocję swojej książki, która została uznana za plan gospodarczy dla kraju. Po licznych prośbach i wahaniach wrócił do Polski, gdzie ogłoszono wybory prezydenckie. Mimo początkowego braku wiary w swoje szanse, Kern przekonał go, że może być "czarnym koniem" kampanii.

Stan Tymiński krytycznie ocenił ówczesny układ polityczny, nazywając go "ohydnym" i "niezdrowym". Nie uważał Wałęsy ani Mazowieckiego za poważnych kandydatów, widząc w nich "polityków układowych, marionetkowych i wysforowanych przez wrogów Polski". W podjęciu decyzji o starcie pomogły mu doświadczenia marketingowe i polityczne z Peru i Kanady, a także posiadane środki finansowe na kampanię. Z trudem zebrał 140 tysięcy podpisów w zaledwie 10 dni, co uważał za cud i zapowiedź zwycięstwa.

Zapytany o majątek w 1990 roku, Tymiński przyznał, że posiadał wtedy 5 milionów dolarów. Bogactwo to zawdzięczał 50-letniej pracy nad projektowaniem komputerów przemysłowych dla elektrowni atomowych i przemysłu wojskowego w USA. Obecnie jego majątek szacuje na ponad 50 milionów dolarów.

W naszej galerii zobaczysz, jak zmieniał się Stanisław Tymiński:

Sonda
Pamiętasz działalność Stanisława Tymińskiego?
EXB wstęp 24.03.2026
Super Express Google News

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki