Łukasz Rzepecki trafił do wielkiej polityki w 2015 roku, był wówczas najmłodszym posłem. W Sejmie został m.in. członkiem Komisji do Spraw Unii Europejskiej oraz Komisji Regulaminowej, Spraw Poselskich i Immunitetowych. Do Sejmu dostał się z listy PiS, ale już dwa lata później jego drogi z partią się rozeszły. Młody polityk jednak się nie zrażał i piął po szczeblach kariery, by w 2020 roku trafić do grona doradców prezydneta Andrzeja Dudy. Funkcję tę pełnił do końca kadencji prezydenta.
Ostatnio polityka wzięło na wspomnienia. W sieci pokazał swoje najnowsze zdjęcie i porównał do tego sprzed niemal dekady, a dokładnie z 2017 roku. Już na pierwszy rzut oka widać, że w tym czasie mocno się zmienił i przeszedł metamorfozę:
- Spójrzcie na te dwa zdjęcia – to sprzed kilku lat i to dzisiejsze. Różnica? 17 zrzuconych kilogramów. Prawdziwa metamorfoza nie zaszła na wadze, tylko w głowie - przyznał.
"Super Express" postanowił dowiedzieć się nieco więcej na temat tej przemiany. W rozmowie z nami poseł wyjaśnił, że sport od nastoletnich czasów jest mu bliski, ale w pewnym momencie zszedł na dalszy plan. Rzepecki jednak postanowił do niego wrócić:
Ze sportem zawsze byłem silnie związany, jako 16-latek zdobywałem uprawnienia młodszego ratownika WOPR, później zrobiłem patent żeglarski oraz zostałem sternikiem motorowodnym. W wieku 18 lat ratownikiem WOPR. No ale w pewnym momencie się zaniedbałem. Źle się czułem sam ze sobą i wiedziałem, że muszę coś zmienić. Moje ciało zaczęło dawać sygnały żebym coś zmienił. To było kluczowe - opowiada nam poseł.
Skoro już myśl o zmianie w nim zakiełkowała, postanowił działać i wziąć się do roboty nad sobą:
- Na początku była bieżnia i chód w wolnym tempie po 3 kilometry. Gdy zacząłem czuć się pewniej, zacząłem delikatnie biegać i od stycznia 2024 roku poleciało 10 kilogramów w trzy miesiące. Potem straciłem jeszcze kolejne siedem w ciągu pół roku - wspomina rezultaty powrotu do uprawiania sportu.
Jak to wygląda teraz? - Biegam średnio około 160 kilometrów miesięcznie. Daje mi to ogromną radość i swobodę, a mój organizm zdecydowanie podziękował, że nie musi dźwigać dodatkowych 17 kilogramów - podkreśla.
Zdaniem Rzepeckiego jeśli chodzi o zmianę to przede wszystkim trzeba to sobie poukładać w głowie. Wtedy łatwiej podjąć decyzję i ruszyć do przodu, zrobić pierwszy krok a za nim następne:
Wszystko jest w głowie i najważniejsza jest szczerość z samym sobą. Gdy zaakceptujemy, że coś jest nie tak, to wtedy trzeba wykonać pierwszy krok. Gdy już zaczniemy walczyć ze swoimi słabościami, kolejne wyniki i stracone kilogramy zaczną nas motywować do dalszego działania. To samonapędzające się koło, ale żeby pracowało, trzeba je najpierw wprawić w ruch rozpędza się wolno i każdy ma swoje własne tempo, ale zawsze na końcu jest satysfakcja - podsumowuje polityk.