- Lech Kaczyński, mimo bycia zdeklarowanym katolikiem, pragmatycznie podchodził do kwestii aborcji, opowiadając się za utrzymaniem tzw. kompromisu aborcyjnego z 1993 roku.
- Maria Kaczyńska aktywnie angażowała się w debatę publiczną na temat aborcji, popierając utrzymanie istniejących przepisów i wyrażając sprzeciw wobec zaostrzania prawa.
- Lech Kaczyński publicznie stanął po stronie swojej żony, Marii Kaczyńskiej, pomimo krytyki i potencjalnych konsekwencji politycznych.
Prezydentura Lecha Kaczyńskiego przypadła na czas, w którym tzw. kompromis aborcyjny z 1993 roku był traktowany jako fundament spokoju społecznego. Sam prezydent, będąc zdeklarowanym katolikiem, reprezentował podejście pragmatyczne: uważał, że prawo powinno chronić życie, ale nie może zmuszać kobiet do heroizmu w sytuacjach ekstremalnych.
- To prawo jest jedną z najtwardszych ustaw w Europie i nie ma potrzeby go zmieniać – powtarzał wielokrotnie Lech Kaczyński, ucinając zakusy na zaostrzenie przepisów.
Największą próbą dla tego stanowiska był rok 2007. To wtedy środowiska skupione wokół Marka Jurka i Radia Maryja dążyły do wpisania ochrony życia od poczęcia do Konstytucji RP. Prezydent powiedział „nie”, co doprowadziło do potężnego rozłamu na prawicy i odejścia Marka Jurka z PiS.
Stanowisko Marii Kaczyńskiej
Podczas gdy prezydent toczył boje w Sejmie, Maria Kaczyńska postanowiła zabrać głos we własnym, unikalnym stylu. 8 marca 2007 roku w Pałacu Prezydenckim odbyło się spotkanie z dziennikarkami (od lewicy po prawicę), podczas którego Pierwsza Dama podpisała apel o niezaostrzanie konstytucyjnych zapisów dotyczących ochrony życia. Uważała, że obecne przepisy są wystarczające i publicznie wspominała o konieczności ochrony „zgwałconych dziewczyn”. Sprzeciwiała się jednak aborcji na życzenie.
Marta Kaczyńska miała nazywać się zupełnie inaczej! Jej mama przed laty wyjawiła tajemnicę
- Uważam, że zdarzają się w życiu niezwykle trudne sytuacje, w których należy ratować życie matek czy też nie żądać, by zgwałcona przez zwyrodnialca lub, co gorsza, bandę zwyrodnialców dziewczyna musiała rodzić. Chcę tu zwrócić uwagę, że nie dopuszczam myśli, by istniała możliwość usuwania ciąży na życzenie. Spotkanie z dziennikarkami z okazji Dnia Kobiet pomyślane było jako sympatyczny happening. Rajstopy, goździk, zabawne życzenia. Pomysł zbierania podpisów pod jakimkolwiek apelem nie był planowany - mówiła w wywiadzie z "Wprost" w 2007 roku. - Mój mąż jest katolikiem, ale nie fundamentalistą - podkreśliła.
"Szambo” i lojalność męża
Wtedy też Tadeusz Rydzyk nazwał spotkanie u pierwszej damy „szambem”, a samą Marię Kaczyńską zaatakowano w sposób niespotykany dotąd w debacie publicznej. W tym momencie kluczowa okazała się postawa Lecha Kaczyńskiego. Choć politycznie apel żony był mu „nie na rękę”, publicznie stanął po jej stronie. Nie ugiął się pod naciskami toruńskiej rozgłośni, co pokazało, że dla pary prezydenckiej wolność sumienia i stabilność państwa były ważniejsze niż partyjne interesy.
Z dzisiejszej perspektywy postawa Marii Kaczyńskiej jawi się jako wzór podmiotowości pierwszej damy. W przeciwieństwie do swoich następczyń, nie bała się wejść w środek najgorętszego sporu ideologicznego, jeśli czuła, że wymaga tego ochrona wypracowanego z trudem spokoju.
W naszej galerii zobaczysz historię miłości Marii i Lecha Kaczyńskich: