Fałszywy alarm na stacji metra Kondratowicza
Do zdarzenia doszło w piątek (6 lutego) około godziny 19. Automatyczny system wykrył zadymienie na stacji metra linii M2 Kondratowicza i przekazał zgłoszenie do stanowiska kierowania Państwowej Straży Pożarnej.
Na miejsce natychmiast skierowano służby ratunkowe, które po przyjeździe rozpoczęły sprawdzanie obiektu. Strażacy szybko ustalili, że alarm nie był związany z pożarem. Czujka przeciwpożarowa zareagowała na parę wodną, której system nie potrafi odróżnić od dymu.
Wyciek wody przyczyną alarmu na metrze M2
Jak ustalono, źródłem problemu był wyciek wody. Z jednej ze ścian stacji wydobywała się woda, która przy niskiej temperaturze lekko parowała i uruchomiła detekcję zadymienia. Początkowo na miejsce wysłano trzy zastępy straży pożarnej. Ratownicy zabezpieczali teren, pomagali w ewakuacji pasażerów oraz pilnowali wejść i wyjść ze stacji. Po opanowaniu sytuacji na miejscu pozostały dwa zastępy.
Służby podkreślają, że nie było zagrożenia typowo pożarowego, a całe zamieszanie było efektem niewłaściwego odczytu sytuacji przez system przeciwpożarowy. Mimo to stacja została zamknięta, a do pracy wezwano również kilka zespołów pogotowia wodociągowego. Ich zadaniem jest namierzenie miejsca uszkodzenia i odcięcie dopływu wody − najprawdopodobniej w uszkodzonej arterii.
Utrudnienia w kursowaniu metra
Utrudnienia odczuli pasażerowie korzystający z drugiej linii metra. Pociągi zaczęły kursować jedynie na odcinku Bemowo − Trocka, natomiast na pozostałym fragmencie wprowadzono autobusową komunikację zastępczą.
Na razie nie wiadomo, jak długo potrwają utrudnienia, jednak służby pracują nad usunięciem skutków wycieku i przywróceniem normalnego funkcjonowania stacji.
Źródło: Miejski Reporter