Kiedyś zjadał 10 pączków w tłusty czwartek, teraz jest inaczej
Tłusty czwartek sprawił, że Jacek Sasin postanowił opublikować refleksyjny wpis dotyczący swojego zdrowia. Mianowicie wspomniał, jak dawniej spędzał ten wyjątkowy dzień w karnawale.
Polityk PiS wspomniał, że kiedyś potrafił nieźle zaszaleć tego dnia: - Tłusty Czwartek to dla mnie okazja do refleksji i zadowolenia. Nie tak dawno łatwo zjadałem 10 pączków (nie licząc faworków), ale szczęśliwie ponad 1,5 roku temu zacząłem dbać o moje zdrowie - podkreślił były minister. Wprost przyznał, co złożyło się na to, że przeszedł metamorfozę i udało mu się zgubić kilkadziesiąt kilogramów:
Ruch, dieta, wsparcie lekarzy – za które bardzo dziękuję! Finalnie zrzuciłem ponad 50 kg. Odzyskałem za to większą sprawność i lepsze samopoczucie. Dzięki tej drodze wiem, jak ciężko jest zacząć, a tym bardziej wytrwać w reżimie odchudzania. Dlatego wszystkim, którzy mierzą się z otyłością, życzę ogromu samozaparcia i sukcesów - napisał.
Sasin postanowił zmienić styl życia. Efekty są piorunujące
Faktycznie, Sasin wziął się za siebie i postanowił zawalczyć o zdrowie. Sam opowiadał w programie "Sedno sprawy", jak wygląda jego droga. Przyznał, że kluczowe były konsultacje ze specjalistą, czyli dietetykiem, co bardzo sobie chwalił i polecał też innym: - Samemu było mi trudno. Z lekarzem dietetykiem wreszcie się udało. Trzeba jeść mniej i systematycznie, unikać słodyczy, białego pieczywa i tłustego mięsa, czyli jak niektórzy mówią, wszystkiego co smaczne. To jednak nieprawda. Trzeba tylko sobie przestawić to w głowie. Ja np. nie mogę już patrzeć na słodycze, które kiedyś uwielbiałem - wyznał. Bo faktycznie, zalecenia ekspertów to jedno, ale zmiana myślenia, to co innego, dającego jednak korzyści i pomagającego wytrwać w obranym kierunku.
Oczywiście nie tylko dieta liczy się w osiągnięciu wyznaczonego celu, ale też ruch. Sasin preferuje spacery i nordic walking: - To bardzo efektywne jeżeli chodzi o spalanie kalorii i każdy może to zrobić - ocenił.
Jak sam mówił, musiał dojść do pewnego momentu, żeby sobie uświadomić, iż taka kuracja i zmiana jest niezbędna: - Zaczęły już migać wszystkie czerwone lampki. Jak się jest w opozycji i ma się nieco mniej obowiązków, to łatwiej się zabrać za systematyczne jedzenie i za ruch - komentował w "Sednie sprawy".
Polityk PiS przeszedł zabieg. "Wprowadzono mi do żołądka balonik"
Co więcej, jakiś czas temu Jacek Sasin wyznał w programie "Poranny Ring", że zdecydował się także na zabieg, który pomógł mu w metamorfozie:
Przeszedłem prosty zabieg medyczny, prosty jak gastroskopia. Wprowadzono mi do żołądka balonik. To świetna rzecz, świetna rzecz. Zwlekałem z tym, zwlekałem, namawiano mnie, jednak było mi trudno się z tym zmierzyć. Ale w końcu to zrobiłem. Taki balonik ma się przez rok, jada się małe porcje, regularnie. Ważne, żeby się nie przejadać. Warto wykluczyć pewne produkty - pieczywo, makarony, słodycze, cukier, ale teoretycznie można jeść wszystko - dodał wówczas.