Anna Mucha pojawiła się w sądzie na warszawskiej Pradze-Południe, ponieważ została poproszona o zeznania w charakterze świadka. Aktorka znana z "M jak miłość" zeznawała w sprawie, jaką Katarzyna Cichopek wytoczyła Paulinie Smaszcz, czyli byłej żonie swego obecnego męża. Zaskakujące było to z czym Mucha pojawiła się w sądzie. Otóż aktorka miała ze sobą książę o Jerzym Urbanie, czyli nieżyjącym już od kilku lat dziennikarzu, twórcy gazety "Nie" i dawnym rzeczniku rządu w czasach PRL. Książka to biografia autorstwa Marka Sterlingowa i Doroty Karaś.
- Setki godzin rozmów, tysiące stron archiwaliów w Polsce, Izraelu i USA, niepublikowane wspomnienia – Dorota Karaś i Marek Sterlingow kilka lat pracowali nad opowieścią o Jerzym Urbanie. Byli ostatnimi dziennikarzami, z którymi rozmawiał. Stworzyli wielowymiarowy portret najmroczniejszej postaci powojennej Polski i pokazali polityczne gry w szeregach oficjeli PRL aż po narodziny III RP, jej układy i podejrzane interesy - czytamy w opisie ksiązki.
Anna Mucha z książką o Jerzym Urbanie w sądzie
Dlaczego Mucha postanowiła wziąć książkę do sądu? Wszak Jerzy Ubran był znany z ciętego języka, kontrowersji, tego, że nie ba się najbardziej ostrych czy pikantnych tematów, wręcz w nich gustował. Dla wielu był odzwierciedleniem brutalnej propagandy.
Przy okazji Anna Mucha opowiedziała dziennikarzom zaskakująca historię dotyczącą Jerzego Urbana. Otóż mało kto wie, że miał od wystąpić w programie "Jak oni śpiewają". W 2008 roku Anna Mucha brała udział w tym programie jako uczestniczka i w jednym z odcinków, do których uczestnicy mieli prawo zaprosić gość, by wystąpić z nimi w duecie, aktorka zaprosiła właśnie Urbana! Oboje mieli zaśpiewać piosenkę "Czy te oczy mogą kłamać". Jak opowiedziała Mucha, gdy ta wiadomość pojawiła się w mediach, niemal od razu, tego samego wieczoru, ktoś przebił jej opony w samochodzie, dostała też pogróżki, że takim jak ona należy golić głowy.
Do wspólnego występu jednak nie doszło, chociaż Urban się przygotowywał. Dlaczego do występu nie doszło? - Ponieważ w momencie, gdy zaczęliśmy wchodzić na antenę dowiedział się, że nie żyje Rakowski, to go przybiło, wykluczało możliwość udziały w programie - wspomniała Mucha w rozmowie z dziennikarzami.