Prof. Jadwiga Staniszkis odeszła 15 kwietnia 2024 roku mając 81 lata, pozostawiając w głębokim żalu polską naukę i świat polityki. Przez lata przyglądała się ona polskiej scenie politycznej i społeczeństwu, wnikliwie analizowała sytuację w Polsce. Często występowała w mediach jako komentatorka. Od 1992 Staniszkis była profesorem na Uniwersytecie Warszawskim, przez wiele lat pracowała jako wykładowczyni. W 2004 roku zdobyła Nagrodę Fundacji na rzecz Nauki Polskiej. Jej wkład w naukę był ogromny, wszystkim kojarzyła się z ogromną wiedzą, ale też stanowczością. O tym zaś, jaka była prywatnie opowiedziały niedawno jej wnuczki.
Ukochaną babcię w "Dzień Dobry TVN" wspominały Zuzanna i Julianna. Mało kto wie, że obie są sportsmenkami. Zuzanna Czapska to olimpijka z Pekinu w narciarstwie alpejskimi, jej siostra Julianna Czapska-Carvajal to instruktorka narciarstwa oraz psycholożka sportu. Obie przyznały, że babcia była dla nic inspiracją, a po babci odziedziczyły upór, determinację, podążanie za własnymi pasjami, a także niezależność. Julianna Czapska-Carvajal opowiadała o babci Jadwidze:
Miałam to szczęście z naszego rodzeństwa, że faktycznie spędziłyśmy razem sporo czasu, jako sześciolatka, gdy przeprowadziliśmy się ze Stanów Zjednoczonych do Polski i rodzice byli w przeprowadzce, ja spędziłam miesiąc u babci w Podkowie Leśnej. Nie bawiłyśmy się dużo, bo ona nie była typem babci, który się bawi, ale chodziłyśmy dużo na spacery, uczyła mnie pisać, czytać po polsku, przedstawiła mnie pierwszym kolegom i koleżankom w Polsce, czyli robiła wiele, bym się rozwijała i czuła dobrze w nowym miejscu.
Druga z sióstr, Zuzanna przyznała otwarcie, że babcię kojarzyła głównie z książek i z opowieści: - Babcia nie była typową babcią, nie odbierała nas z przedszkola.
Obie wnuczki przyznały, czego nie ukrywała też sama prof. Staniszkis, że babcia chociaż socjolog, miała pewne trudności komunikacyjne z innymi: - Była ekspertką od procesów społecznych, ale w kontakcie "jeden na jeden" było jej trudno o dobrą komunikację. Na spotkaniach rodzinnych męczyło ją przebywanie długo w towarzystwie bliskich osób, wolała pojechać do domu i spędzać czas ze swoimi zwierzętami - przyznała Julianna, ale dodała, że rodzina to akceptowała i nikogo to nie dziwiło. Obie też siostry podkreśliły, że babcia bardzo wspierała pasję wnuczek.
NIŻEJ ZDJĘCIA Z POGRZEBU STANISZKIS